Prezes Maciej Nawacki ostentacyjnie podarł wniosek sędziów o "zaniechanie działań utrudniających sędziemu Juszczyszynowi wykonywanie obowiązków".

Według Leszka Millera Nawacki padł ofiarą "przeciążenia emocjonalnego", a on sam jest zachowaniem prezesa zszokowany.

- Jak chciał zabłysnąć, to mógł się posypać brokatem i wtedy by błyszczał, że ho-ho - stwierdził polityk.

Na uwagę prowadzącego, że sędziowie, tak jak w przypadku sędziego, który obniżył wyrok gwałcicielowi i zabójcy dziecka z 25 do 15 lat, sami dają pretekst do popierania zmian wprowadzanych przez PiS, Miller stwierdził, że "bardzo łatwo jest wywołać gniew ludu przeciwko sędziom".

- Jak się mówi, że trzeba pozmieniać sędziów, to osiągnie się szybszy tok procesu, to każdy będzie klaskał - mówił Miller przypominając, że mimo forsowanych przez PiS zmian skrócenie procesów nie skróciło się, a wydłużyło.

Zdaniem Millera podpisanie przez Andrzeja Dudę tzw. ustawy kagańcowej spowodowało już "polexit w sensie prawnym", bo Polska została wyłączona z unijnego systemu prawnego. I jeśli nie zawiesi Izby Dyscyplinarnej, spowoduje to nałożenie na Polskę gigantycznych kar.

- Plotka w Brukseli mówi, że to będzie mniej więcej 2 mln euro dziennie. Jeśli to nie pomoże, to zacznie się proces nie tylko wyrzucania Polski z UE, bo nie ma na to żadnej możliwości, ale okrążania i wypychania Polski z rzeczy istotnych i ważnych - uważa Leszek Miller. - Polska idzie jak Titanic na górę lodową.