Marek Niedźwiecki nie doczekał się przeprosin od władz Polskiego Radia za oskarżenia o manipulowanie wynikami Listy Przebojów Trójki. W jego sprawie apelowali redakcyjni koledzy i koleżanki, pisząc list otwarty do prezeski PR, Agnieszki Kamińskiej, która wciąż pozostaje na stanowisku.

Niedźwiecki złożył wezwanie przedprocesowe do władz Polskiego Radia i TVP, w którym żąda oficjalnych przeprosin i przekazania 10 tys. zł na rzecz lekarzy walczących z pandemią koronawirusa.

Wcześniej dziennikarz poinformował o swoim odejściu z Trójki. "Jutro miało być 1999. notowanie Listy Przebojów Trójki. Dla mnie już go nie będzie. To nie jest dobry ani łatwy czas – ani dla Trójki, ani dla mnie" - ogłosił.

W związku z brakiem przeprosin, w połowie czerwca sprawa trafiła do sądu. O obecnej sytuacji w stacji poinformował we wtorek wieczorem Kuba Strzyczkowski, od końca maja nowy dyrektor Trójki.

"Poprosiłem o umieszczenie moich przeprosin dla Marka Niedźwieckiego na stronie Trójki. Decyzją Zarządu przeprosin nie umieszczono. Zarząd uważa, że nie obraził Pana Marka i chce dochodzić swoich racji przed sądem. Zaproponowałem dyr. Rogalskiemu złożenie dymisji. Nie złożył. Nie uczestniczy w pracach Zespołu Trójki, ponieważ Zespół nie wyobraża sobie tej współpracy z uwagi na szkalowanie red. Niedźwieckiego" - przekazał za pośrednictwem profili Trójki na Facebooku.

"Nie podoba mi się udział red. Cejrowskiego w kampanii wyborczej. Poinformowałem Biuro Programowe i Zarząd o problemie. Czekam na reakcję. Mimo trudności, bądźcie proszę z nami" - dodał Strzyczkowski.