W zeszłym tygodniu odeszli z ugrupowania dwaj wiceprezesi Kazimierz Ujazdowski i Paweł Zalewski oraz Piotr Krzywicki i Jerzy Polaczek.
- PiS przestał być czynnikiem jednoczącym polską prawicę. Nie znajdują w niej już miejsca tak wybitni politycy jak Marcinkiewicz, Ujazdowski, Sikorski, Piłka, bez względu na to jakie były motywy ich odejścia - podsumował motywy decyzji Sellin.
Ocenił, że różnorodność ideową PiS zaczęło traktować jako "zagrożenie, a nawet nielojalność"
- Powodem mojego odejścia było m. in. to co działo się na kongresie, na który był zaproszony jako gość - wyjaśniał. Kiedy w trakcie kongresu jeden z delegatów złożył wniosek o zaproszenie trzech byłych wiceprezesów jako gości, Jarosław Kaczyński uznał, że wniosek nie może być głosowany, bo jest pozastatutowy.
- Uznałem, że było to niesprawiedliwe i w istocie zmierzało do 'zaduszenia' wewnętrznej dyskusji na temat przyczyn porażki wyborczej, osób za nią odpowiedzialnych i taktyki działania w opozycji - powiedział Sellin.
- Partia ewoluuje w kierunku partii chłopskiej, wchłaniając część elektoratu Samoobrony - dodał.
- Nie zamierzam zwracać mandatu; wybrało mnie 18 tysięcy wyborców - podsumował.
To nie była niespodzianka
- Nie jest dla nas niespodzianką, że kolejne postaci klubu PiS opuszczają jego szeregi. Nie inicjujemy tej rejterady, widać wielu posłom już obrzydło przebywanie w takim towarzystwie, a przede wszystkim styl sprawowania władzy, kierownictwa, który proponuje prezes Jarosław Kaczyński - powiedział wiceszef klubu PO, Grzegorz Dolniak.
Podobnie twierdzi posłanka PiS, Jolanta Szczypińska, ale uważa że jest to raczej koniec rozłamu, podobny do tego który miał miejsce z przyczyny marszałka Marka Jurka.Głównym powodem odejść ma być według niej dekoniunktura partyjna.