Reklama
Rozwiń
Reklama

Zespół żegna "Tygodnik"

Protest dziennikarzy. Z „Tygodnika Powszechnego” odchodzi grupa związanych z nim od lat redaktorów

Aktualizacja: 15.01.2008 08:08 Publikacja: 15.01.2008 04:17

ks. Adam Boniecki

ks. Adam Boniecki

Foto: Fotorzepa, Pio Piotr Guzik

Jutro na łamach pisma ukaże się ich pożegnalny list. – To koniec „Tygodnika” w znanym czytelnikom składzie redakcyjnym. Żeby utrzymać czytelnika, musimy się zmieniać – tłumaczy ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny

Istniejący od 1980 r. zespół redakcyjny przestaje istnieć. W jego składzie są m.in. Krzysztof Kozłowski, Józefa Hennelowa, Marian Stala, Marcin Król, Jacek Woźniakowski. Z dawnego zespołu zostaną m.in. Halina Bortnowska i Stefan Wilkanowicz. Teraz będą wymieniani w stopce redakcyjnej jako stali współpracownicy.

Józefa Hennelowa, Marian Stala prawdopodobnie zachowają swoje felietony. Protestujący redaktorzy twierdzą, że nie mogą firmować zmian, z którymi się nie zgadzają. – Jeśli jest różnica zdań, to zawsze przegrywają starsi – mówi z goryczą Kozłowski.

Linia redakcyjna się nie zmieniła, ale zależy nam na pozyskaniu nowego czytelnika - ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny

Pożegnanie na łamach to tylko uzewnętrznienie konfliktu, który trwał w „Tygodniku” od momentu wprowadzenia nowego udziałowca, czyli ITI, (właściciela m.in. stacji TVN). Choć 51 proc. ma w nim nadal Fundacja Tygodnika, której prezesem jest Krzysztof Kozłowski, nowy akcjonariusz zaczął przeprowadzać zmiany. Gdy pierwszym zastępcą redaktora naczelnego został Dariusz Jabłoński z poznańskiego oddziału „Gazety Wyborczej”, z redakcji „Tygodnika” odeszło siedem osób, z funkcji szefa działu krajowego zrezygnował Krzysztof Kozłowski. Jednak prawdziwą rewolucję wywołało wprowadzenie do redakcji Elżbiety Isakiewicz, byłej zastępczyni redaktora naczelnego „Gazety Polskiej”. Dla starego zespołu sympatyzującego z dawną Unią Wolności przyjście „prawicowej publicystki” było kroplą, która przelała czarę goryczy.

Reklama
Reklama

Na znak protestu „wypisał się” wtedy z zespołu „Tygodnika” prof. Władysław Bartoszewski. A Andrzej Wajda nie przyjął przyznawanego przez tytuł odznaczenia św. Jerzego.

Stary zespół protestował przeciw linii redakcyjnej, ale także zmianom w stylu redagowania gazety. – Tematy religijne są upraszczane, nie ma już w redakcji – z wyjątkiem ks. Bonieckiego i ks. Jacka Prusaka – dziennikarzy, którzy rozumieliby Kościół i potrafili komentować głębiej pojawiające się problemy. „TP” zbliża się do pisma konfesyjnego – mówi jeden z byłych dziennikarzy. Dowodem na to ma być rozłożenie „TP” w nowym formacie w kościelnych krużgankach.

Reformatorzy skarżą się z kolei, że redakcja od dawna funkcjonowała w sposób głównie towarzyski. Protesty wzbudzała nawet prośba, by każdy z redaktorów napisał, czym się zajmuje. – Linia redakcyjna się nie zmieniła, zależy nam jednak na pozyskaniu inteligentnego współczesnego czytelnika. „Tygodnik” trzeba redagować tak, by nie był żywym pomnikiem, ale lekturą niedającą zasnąć – argumentuje ks. Boniecki. Deklaruje, że chciałby, by „TP” zachował ciągłość historyczną.

Prof. Maciej Mrozowski, medioznawca, twierdzi, że konflikt w „TP” to proces przeciągania liny, by zmiany nie poszły za daleko. – Muszą się jednak dokonać, by nie było to pismo pokolenia zstępującego, jakim teraz jest – mówi Mrozowski.

wyślij e-mail - a.rybak@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama