Reklama

Pokazał akta prezesowi PiS, na razie ocalił immunitet

Sprawa prokuratora Miłoszewskiego zostanie rozpoznana ponownie przez pierwszą instancję

Aktualizacja: 01.10.2008 03:48 Publikacja: 30.09.2008 18:12

Pokazał akta prezesowi PiS, na razie ocalił immunitet

Foto: Fotorzepa, Rob Robert Gardziński

Krakowski prokurator Wojciech Miłoszewski, który w 2006 r. pokazał akta sprawy paliwowej Jarosławowi Kaczyńskiemu, wygrał wczoraj w sądzie dyscyplinarnym. Pierwotna decyzja, przez którą stracił immunitet, została uchylona – ustaliła „Rz”.

– Sąd dyscyplinarny drugiej instancji uchylił decyzję o odebraniu prokuratorowi immunitetu i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania – potwierdza Maciej Kujawski, naczelnik Wydziału Informacji Ministerstwa Sprawiedliwości.

– Jestem zadowolony, że w końcu ktoś dostrzegł błędy, jakie wcześniej popełniono – mówi „Rz” Wojciech Miłoszewski, komentując rozstrzygnięcie. Postępowania dyscyplinarne wobec prokuratorów są tajne, więc nad sprawą obradowano za zamkniętymi drzwiami. Przebieg posiedzenia, jak i uzasadnienie decyzji pozostają tajemnicą.

Nieoficjalnie „Rz” dowiedziała się, że sąd drugiej instancji uwzględnił część argumentów podniesionych przez Miłoszewskiego w zażaleniu i uznał, iż z powodu uchybień sprawa jego immunitetu musi być rozpoznana od nowa.

Krakowski śledczy ma kłopoty przez to, że na polecenie Zbigniewa Ziobry – wtedy ministra sprawiedliwości – zapoznał Jarosława Kaczyńskiego z materiałami sprawy paliwowej, którą prowadził. Płocka prokuratura twierdzi, że Miłoszewski przekroczył uprawnienia, ujawnił tajemnicę śledztwa i naruszył ustawę o ochronie danych osobowych (miał udostępnić dane świadków). Płoccy śledczy, którzy chcą stawiać Miłoszewskiemu zarzuty, wystąpili o uchylenie mu immunitetu.

Reklama
Reklama

Postępowania dyscyplinarne wobec prokuratorów są tajne, więc nad sprawą obradowano za zamkniętymi drzwiami

Pod koniec lipca sąd dyscyplinarny pierwszej instancji wyraził zgodę na pociągnięcie Miłoszewskiego do odpowiedzialności karnej i uchylił mu immunitet. Ale prokurator odwołał się od niekorzystnej decyzji.

Twierdzi, że mógł pokazać Kaczyńskiemu materiały, bo pozwala na to kodeks postępowania karnego. Mówi on, że w „wyjątkowych wypadkach” można udostępnić akta „innym osobom”. Miłoszewski uważa, że Kaczyński jako poseł i szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego mógł poznać szczegóły sprawy dotyczącej sektora paliwowego i bezpieczeństwa energetycznego. Zresztą formalną decyzję podjął Zbigniew Ziobro, który to potwierdził.

Zastrzeżenia Miłoszewski podniósł w zażaleniu. Jakie konkretnie jego argumenty przekonały sąd dyscyplinarny – nie wiadomo. Pewne jest, że sprawa musi być rozpoznana od nowa. – Uzasadnienie decyzji sądu pierwszej instancji, który uchylił mi immunitet, zawierało masę błędów. Nie było w nim np. oceny szkodliwości czynu, nie wiadomo, czyje dobra miałem naruszyć. Nawet trudno było z nim polemizować. Dobrze, że wczoraj wyłapano te błędy – mówi Miłoszewski.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
„Rzecz w tym". Andrzej Zybała: Polska 2050? To chyba koniec
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama