Reklama
Rozwiń
Reklama

Grzywna za ciśnienie

Lekarz Lwa R. przed sądem. Nie poświadczył nieprawdy w zwolnieniu. Ale wpisał fałszywą wysokość ciśnienia krwi

Publikacja: 10.07.2009 04:05

Lew R. ma zarzuty w głośnej aferze kupowania zwolnień lekarskich za łapówki. Na zdjęciu 27 maja w Są

Lew R. ma zarzuty w głośnej aferze kupowania zwolnień lekarskich za łapówki. Na zdjęciu 27 maja w Sądzie Rejonowym w Łodzi

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

Dzięki zwolnieniu od 76-letniego doktora Sławomira R. słynny producent filmowy nie zjawił się w 2005 r. na badaniach zarządzonych przez sąd. Miały one ustalić, czy Lew R. może odbywać karę dwóch lat więzienia za pomoc w płatnej protekcji wobec Agory. Prokuratura oskarżyła lekarza o poświadczenie nieprawdy.

Prokurator żądał dla doktora R. kary pół roku więzienia w zawieszeniu. Obrona domagała się jego uniewinnienia, twierdząc, że nie ma dowodu na nieuczciwe porozumienie między lekarzem a słynnym pacjentem. 

Sąd Rejonowy Warszawa Praga-Północ wczoraj wydał wyrok: oczyścił lekarza z zarzutu świadomego utrudniania postępowania i poświadczenia nieprawdy w wystawionym Lwu R. zwolnieniu. Ale zgodził się z prokuraturą i uznał, że doktor wpisał fałszywą wysokość ciśnienia krwi pacjenta do dokumentacji. Za to sąd wymierzył mu grzywnę.

Jak Lew R. trafił do Sławomira R.? W 2004 r. producent skazany na więzienie próbował uniknąć odsiadki ze względu na zły stan zdrowia. Jesienią Sąd Okręgowy w Warszawie, by przekonać się, czy producent może przebywać za kratami, jesienią 2005 r. skierował go na badania w Zakładzie Medycyny Sądowej.

Ale Lew R. zamiast na badania do ZMS, zgłosił się do dr. Sławomira R. z przychodni na warszawskiej Pradze. A ten wystawił mu zwolnienie stwierdzające, że producent ma wysokie ciśnienie (wynoszące 250/130) i jest chory.

Reklama
Reklama

Sąd nabrał podejrzeń, że zwolnienie jest nierzetelne i zawiadomił prokuraturę. A Lwa R. posłał za kratki uznając, że utrudnia postępowanie. 

Co wzbudziło wątpliwości sądu? M. in. to, że mieszkający w Konstancinie producent poszedł do lekarza na Pragę, i że doktor wpisał, iż pacjent nie może być na badaniach, ale zwolnienie opatrzył adnotacją „może chodzić”. 

Uzasadniając wyrok uniewinniający dla lekarza sąd stwierdził wczoraj, że z zeznań świadków i z dokumentacji nie wynika, by Sławomir R. miał świadomość, iż Lew R. ma się stawić na badania w ZMS. Był przekonany, że producent ma stawić się na rozprawie. – W związku z tym oskarżony wystawiając zaświadczenia o niezdolności Lwa R. do stawiennictwa na wezwanie sądu nie poświadczył nieprawdy, gdyż faktycznie – jak wynika z opinii biegłych – Lew R. nie mógł stawić się na rozprawę – podkreślił sąd. Wyrok jest nieprawomocny.

W związku z uzyskaniem zaświadczenia od dr. Sławomira R. producent nie usłyszał zarzutów. Ale niedawno postawiła mu je Prokuratura Apelacyjna w Łodzi w głośnej aferze kupowania przez skazanych lewych zwolnień lekarskich za łapówki. 

Według śledczych Lew R. – który znowu jest w areszcie – wręczył 210 tys. zł łapówki pośrednikowi i obiecał przekazać kolejne 190 tys. zł, by zdobyć zaświadczenia o złym stanie zdrowia, które miały pomóc mu uzyskać odroczenie kary.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Kraj
Pomnik marszałka Focha stanie w Warszawie
Kraj
Nadchodzi zmiana pogody. Po cieplejszych dniach znów pojawi się mróz
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama