Do dramatycznych wydarzeń doszło dzisiaj przed godz. 15. Policjant z miejscowej dochodzeniówki przesłuchiwał podejrzanego o drobne kradzieże.
W pewnym momencie podejrzany zaatakował funkcjonariusza i wyrwał mu broń z kabury. Doszło do szamotaniny, po której padły strzały.
Policja bierze pod uwagę dwie wersje zdarzenia. Jedna mówi, że policjant próbował obezwładnić uzbrojonego mężczyznę i po chwili udało mu się skierować broń w górę. Potem padły trzy strzały. Prawdopodobnie ostatni z nich trafił mężczyznę w żuchwę i przebił czaszkę. Choć w komendzie na miejscu był lekarz, rannego nie udało się uratować.
Druga z wersji mówi, że podejrzany mężczyzna nie chciał podpisać policyjnego protokołu. – Potem wyrwał broń policjantowi, przystawił ją sobie do głowy i strzelił. Jeśli tak było, to mamy do czynienia z samobójstwem – opowiada nasz informator z policji.
Podinsp. Joanna Kącka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi mówi, że w komendzie w Kutnie trwają czynności mające wyjaśnić okoliczności tego zdarzenia.
Policjanci czekają na przyjazd prokuratora z Łodzi, który będzie czuwał nad zabezpieczeniem śladów oraz poprowadzi śledztwo w sprawie śmierci 29-latka.
Prokuratura Okręgowa w Łodzi, która przejęła śledztwo w tej sprawie, jest oszczędna w udzielaniu informacji na temat zdarzenia.
– Nie wiemy jeszcze, jaki był jego przebieg zdarzenia. Wiadomo, że w czasie, gdy padły strzały, w pokoju był tylko podejrzany, któremu uzupełniano zarzuty o działanie w warunkach recydywy, oraz policjant – powiedział po południu Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokury.
Dodaje, że gdy łódzcy śledczy dojadą na miejsce, rozpoczną się oględziny z udziałem medyka sądowego. - Wiemy też, że podejrzany został postrzelony w głowę - dodał prok. Kopania.
Wieczorem, po oględzinach prokuratora było już jasne, że w policyjnym pokoju padły trzy strzały.
- Szczegółowych okoliczności tego tragicznego zdarzenia nadal nie znany, bo przesłuchiwany mężczyzna nie żyje, a policjanta, który był z ofiarą w pomieszczeniu nie można przesłuchać. Jest w dużym szoku, wymaga opieki psychologa. Innych bezpośrednich świadków tego zdarzenia nie ma. W pokoju nie ma monitoringu - mówi nam jeden ze śledczych, który był na miejscu, w komendzie w Kutnie.
Sprawą śmierci podejrzanego na terenie komendy już zainteresowała się minister spraw wewnętrznych Teresa Piotrowska.
– Pani minister oczekuje wyjaśnień od komendanta głównego w tej sprawie – powiedziała nam Małgorzata Woźniak, rzecznik MSW.
Przesłuchiwany mężczyzna był już karany za kradzieże. Miał też za sobą kilka prób samobójczych.
W nocy prokuratura zdecydowała o zatrzymaniu policjanta. Na razie nie usłyszał on żadnych zarzutów.