Zastępca Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych Andrzej Lewiński wyjaśnił, że w przypadku upublicznienia materiałów ze śledztwa, zawierających zdjęcia, adresy i numery PESEL oraz inne podlegające ochronie dane doszło do złamania artykułu 49. ustawy o ochronie danych osobowych.

Rozdział 8

Przepisy karne

Art. 49

1. Kto przetwarza w zbiorze dane osobowe, choć ich przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo do których przetwarzania nie jest uprawniony, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat

2. 2. Jeżeli czyn określony w ust. 1 dotyczy danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, danych o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Art.

Zastępca GIODO zastrzega jednak, że w odpowiedzialność w przypadku wycieku danych jest podwójna: obowiązków nie dopełniła też instytucja, która zebrała bezprawnie opublikowane dane - czyli w tym wypadku prokuratura. Administrator zebranych danych ponosi odpowiedzialność zgodnie z art. 51 tej samej ustawy.

Art. 51.

1. Kto administrując zbiorem danych lub będąc obowiązany do ochrony danych osobowych udostępnia je lub umożliwia dostęp do nich osobom nieupoważnionym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Andrzej Lewiński przyznał, że GIODO nie jest w stanie wiele zrobić w kwestii wycieku danych ze śledztwa w sprawie afery taśmowej. Biuro GIODO skieruje pytanie do prokuratury o przebieg postępowania, a później najprawdopodobniej dołączy się z wnioskiem dotyczącym odpowiedzialności z zakresu ochrony danych osobowych.