Rozmowa zaczyna się od mocnego cytatu marszałka Sejmu, który w TVN24 mówił: „Gdybym we wrześniu ubiegłego roku wiedział, że tak się to skończy, nie bacząc na sytuację, podjąłbym pewnie inną decyzję”. To zdanie staje się punktem wyjścia do analizy błędów przywódczych i sposobu, w jaki Hołownia rozumiał rolę lidera partyjnego.
Czytaj więcej
- Rada krajowa, która przejęła dzisiaj stery, twierdzi, że potrzebuje zmiany przywództwa i generu...
Polityka zawsze jest brutalna
Michał Kolanko zwraca uwagę, że konflikt w Polsce 2050 nie jest wyjątkiem, lecz regułą rządzącą polityką. – Polityka, niezależnie od tego, czy to jest partia, która istnieje sześć lat, sto lat czy tysiąc lat, zawsze jest taka sama – podkreśla. Jak dodaje, wewnętrzne wybory i walka o wpływy są nieodłączną częścią każdego ugrupowania.
W tym kontekście pojawia się porównanie do klasycznych liderów partyjnych. – Jak się ma władzę, to się jej nie oddaje za darmo – mówi Kolanko, przypominając strategie Donalda Tuska, Jarosława Kaczyńskiego czy Władysława Kosiniaka-Kamysza. Decyzja Hołowni o rezygnacji z walki o przywództwo jawi się tu jako coś „kuriozalnego” i trudnego do zrozumienia dla partnerów z koalicji.
Dziennikarz wskazuje też na zaniedbania w budowie struktur partyjnych. – Szymon Hołownia nigdy nie poświęcił zbyt wiele czasu i uwagi takiej robocie partyjnej – zauważa, opisując brak systematycznej pracy w terenie, która dla innych liderów jest fundamentem władzy.