Odnaleziono głowicę z rosyjskiej rakiety, która spadła pod Bydgoszczą

Szef gabinetu prezydenta Paweł Szrot oświadczył, że znaleziona została głowica z rakiety, która w grudniu 2022 r. spadła w Zamościu pod Bydgoszczą. Dodał, że głowica jest badana przez "odpowiednie instytucje".

Publikacja: 19.05.2023 13:48

Miejsce znalezienia szczątków "niezidentyfikowanego obiektu wojskowego" w lesie w okolicach miejscow

Miejsce znalezienia szczątków "niezidentyfikowanego obiektu wojskowego" w lesie w okolicach miejscowości Zamość w pobliżu Bydgoszczy

Foto: PAP/Tytus Żmijewski

W połowie grudnia ubiegłego roku w polskiej przestrzeni powietrznej znalazł się rosyjski pocisk manewrujący Ch-55. W kwietniu rakieta została znaleziona w lesie w Zamościu pod Bydgoszczą przez przypadkową osobę. O tym, że rakieta naruszyła przestrzeń powietrzną, miał nie wiedzieć ani premier Mateusz Morawiecki, ani prezydent Andrzej Duda, zwierzchnik Sił Zbrojnych.

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak odpowiedzialnością za tę sytuację obarczył dowódcę operacyjnego, gen. Tomasza Piotrowskiego, który miał nie poinformować go o zdarzeniu i nie podjąć odpowiednich działań mających na celu odnalezienie rosyjskiej rakiety. BBN wydał oświadczenie, z którego wynika, że prezydent Andrzej Duda nie posiada informacji uzasadniających zmiany w dowództwie Wojska Polskiego.

Czytaj więcej

Gen. Skrzypczak: Będzie więcej rakiet, które urywają się spod kontroli. Nasz system jest niegotowy

Głowica rosyjskiej rakiety odnaleziona

O sprawę rakiety w piątek w RMF FM pytany był Paweł Szrot, szef gabinetu prezydenta. - Jeśli chodzi o głowicę, to mogę wprost powiedzieć, że głowica została odnaleziona, jest teraz badana przez odpowiednie instytucje, których nazw wolałbym nie wymieniać - poinformował.

- To jest szczególna głowica, bo jest zbudowana zgodnie z rosyjską myślą technologiczną z betonu - dodał. - Zakładam, że ta głowica w takiej formie została w tej rakiecie zainstalowana po to, żeby ten starszy model rakiety mógł dezorientować ukraińską obronę przeciwlotniczą, nie zawierając żadnej aktywnej wybuchowej głowicy - kontynuował.

Szef gabinetu prezydenta podkreślił, że w głowicy nie było materiału wybuchowego. Tłumaczył, że rakieta, która spadła pod Bydgoszczą, nie może lecieć nieobciążona głowicą, dlatego "ktoś tam zamontował taki szczyt rosyjskiej myśli technologicznej", czyli beton.

Czytaj więcej

Szef BBN: Konflikt na linii szef MON - generałowie? Wojsko nie zna takiego pojęcia, jak „konflikt”

- Zakładałbym, że przy szerokim ataku rakietowym takie pociski się puszcza, żeby dezorientować obronę przeciwlotniczą obiektów, w które ten atak jest wymierzony - mówił Paweł Szrot.

Szrot: Nie da się bronić przeciwlotniczo całego terytorium żadnego kraju

Czy rakieta celowo leciała do Polski czy trafiła do naszej przestrzeni powietrznej przypadkowo? - Myślę, że bardziej prawdopodobna jest ta druga wersja, ale nie jestem specjalistą i nie mam pełnej wiedzy w tym zakresie - odparł w RMF FM szef gabinetu prezydenta.

Szrot był też pytany, czy nie smuci go, że rakieta "spokojnie" wleciała w polską przestrzeń powietrzną i nie została zestrzelona?

- Bronione są obiekty o strategicznym znaczeniu wojskowym. Jak skuteczna jest ta obrona, udowadniają ostatnie ataki na Kijów, kiedy absolutnie większa część pocisków rosyjskich jest neutralizowana przez ukraińską obronę, w tym patrioty, które są też na terenie Polski - odpowiedział szef gabinetu Andrzeja Dudy.

Czytaj więcej

Sprawa rakiety pod Bydgoszczą. Tomczyk: Zakładam, że minister wiedział i nie poinformował premiera

- Nie da się bronić przeciwlotniczo całego terytorium żadnego kraju - mówił Szrot dodając, że "jesteśmy tak bezpieczni, jak możemy być".

Szczątki "niezidentyfikowanego obiektu wojskowego" pod Bydgoszczą

Pod koniec kwietnia MON podało, że w pobliżu miejscowości Zamość pod Bydgoszczą znaleziono "szczątki niezidentyfikowanego obiektu wojskowego". Tego samego dnia premier Mateusz Morawiecki zasugerował, że obiekt może być rosyjską rakietą wystrzeloną w czasie ataku na Ukrainę w grudniu 2022 roku. Rosjanie mieli stracić kontrolę nad jednym z pocisków, pozbawionym głowicy bojowej, który był następnie monitorowany w polskiej przestrzeni powietrznej. Nieoficjalnie mówiono, że chodzi o pocisk Ch-55.

Kiedy o rakiecie dowiedział się premier?

Wypowiadając się na temat sprawy 10 maja premier Morawiecki stwierdził, że o incydencie dowiedział się wtedy, gdy o nim poinformował, czyli 27 kwietnia. 11 maja szef rządu powtórzył tę deklarację. Tego samego dnia do szczątków rakiety, znalezionych w lesie przez cywila, odniósł się wicepremier, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, który przedstawił wyniki kontroli przeprowadzonej w Dowództwie Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych.

Czytaj więcej

Tusk zapowiedział wniosek o wotum nieufności wobec Błaszczaka. W sprawie rakiety „nie powiedział słowa prawdy”

Szef MON powiedział, że 16 grudnia procedury zadziałały prawidłowo, jednak - twierdził Błaszczak - "Dowódca Operacyjny RSZ (gen. Tomasz Piotrowski - red.) zaniechał swoich instrukcyjnych obowiązków", ponieważ nie poinformował szefa MON ani Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) o obiekcie, który pojawił się w polskiej przestrzeni powietrznej. Błaszczak mówił, że z notatki, którą otrzymał 16 grudnia wynikało, że tego dnia nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej RP.

Co powiedział szef Sztabu Generalnego

Wcześniej szef Sztabu Generalnego gen. Rajmund Andrzejczak powiedział, że on "poinformował swoich przełożonych" o incydencie "wtedy, kiedy miało to miejsce". Z kolei gen. Piotrowski wydał później oświadczenie, w którym nie odniósł się bezpośrednio do sprawy rosyjskiej rakiety, za to zaapelował "o rozsądek, o to, abyśmy w nadchodzących dniach bardzo ważyli emocje, abyśmy byli rozsądni w tym, co robimy, abyśmy bardzo ambitnemu i agresywnemu przeciwnikowi nie dawali pożywki, nie dawali się dzielić na grupy". "Bo ten przeciwnik już tylko na to czeka" - mówił.

W połowie grudnia ubiegłego roku w polskiej przestrzeni powietrznej znalazł się rosyjski pocisk manewrujący Ch-55. W kwietniu rakieta została znaleziona w lesie w Zamościu pod Bydgoszczą przez przypadkową osobę. O tym, że rakieta naruszyła przestrzeń powietrzną, miał nie wiedzieć ani premier Mateusz Morawiecki, ani prezydent Andrzej Duda, zwierzchnik Sił Zbrojnych.

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak odpowiedzialnością za tę sytuację obarczył dowódcę operacyjnego, gen. Tomasza Piotrowskiego, który miał nie poinformować go o zdarzeniu i nie podjąć odpowiednich działań mających na celu odnalezienie rosyjskiej rakiety. BBN wydał oświadczenie, z którego wynika, że prezydent Andrzej Duda nie posiada informacji uzasadniających zmiany w dowództwie Wojska Polskiego.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Kraj
Pięć osób w szpitalu. W Lublinie autobus wjechał w przystanek
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Kraj
Joanna Ćwiek-Świdecka: Prezydent deklaruje weto w sprawie aborcji, koalicja szuka planu B
Kraj
Migalski: Koalicja 15 października może ugrząźć w podstawianiu sobie nóg
Kraj
Marek Kozubal: Rosja może uderzyć na NATO
Kraj
Zełenski milczał w Polsce o rocznicy rzezi wołyńskiej? Kijowski standard