Reklama

W niemieckiej satyrze prezydent Turcji w roli zoofila i pedofila

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan stał się w ostatnim czasie wdzięcznym obiektem dla niemieckich satyryków. Krytyka w formie mniej lub bardziej niewybrednych dowcipów, przekroczyła wszelkie granice.
W niemieckiej satyrze prezydent Turcji w roli zoofila i pedofila

Foto: AFP

Jan Böhmermann, satyryk drugiego programu publicznej telewizji ZDF, jest znany z braku umiaru w prezentowaniu swych dowcipów. Niedawno ułożył wiersz na cześć prezydenta Turcji, odsądzanego w Niemczech od czci i wiary w atmosferze oskarżeń o demontaż tureckiego modelu demokracji. Zaprezentował go w swym programie "Neo Magazin Royale".

W dowcipie Böhmermanna prezydent Erdogan „kopie Kurdów, rąbie chrześcijan i ogląda przy tym dziecięcą pornografię". „Perwersyjny, lubieżny, zoofil - Recep - Fritz Proklopil" - brzmi jeden z wersów utworu, który, zdaniem niemieckiej prokuratury, przekroczył wszelkie dopuszczalne prawem granice. Chodzi zwłaszcza o posądzenie o zoofilię i porównanie z oprawcą Nataszy Kampusch Josephem Fritzlem.

Skecz Böhmermanna został już usunięty przez ZDF z wszelkich możliwych nośników - i to bez czekania na oficjalną reakcję Ankary. Obecnie toczy się śledztwo w sprawie o oszczerstwo głowy państwa. Satyrykowi grozi formalnie nawet więzienie. Bardziej prawdopodobna jest grzywna - jeżeli w ogóle dojdzie do oskarżenia i procesu.

Co ciekawe prokuratura bada także sprawę zaangażowania szefów Böhmermanna w realizacji programu. Mało kto staje w Niemczech w obronie satyryka, chociaż w sieci ma on sporo sympatyków, oburzonych obecnie z powodu działań prokuratury.

Tymczasem jeszcze niedawno nawet szef niemieckiej dyplomacji stanął w obronie autora satyry na prezydenta Erdogana, wyemitowanej w jednym z programów publicznej telewizji NDR. Była to piosenka wzorowana na znanym w Niemczech przeboju. Znalazła się w niej także fraza: „Kto Erdofanowi nie pasuje, wkrótce w więzieniu ląduje", nawiązująca do toczącego się postępowania wobec dwu tureckich dziennikarzy oskarżonych o szpiegostwo.

Reklama
Reklama

Ankara zareagowała wezwaniem ambasadora Niemiec na dywanik. Zażądana kategorycznie wstrzymania dalszych emisji satyry, a także skasowania nagrania z sieci. To z kolei wywołało oburzenie w Berlinie. - Sądzę, że od kraju partnerskiego możemy oczekiwać, iż podziela nasze europejskie wartości - odpowiedział na te żądania szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier. W sprawie Böhmermanna milczy.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Warszawa
Pacjentka była jednocześnie dawcą i biorcą. Pierwsza w Polsce taka operacja
Kraj
Radne ze stołecznego Żoliborza walczą z mięsem. Czy posiłki na imprezach będą tylko roślinne?
Kraj
Zmienna pogoda przed nami: 10 cm śniegu, a później 17 stopni Celsjusza
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama