Pozwanie stadniny Shirley Watts zapowiadała na początku kwietnia.
W Janowie w ciągu trzech tygodni padły dwie klacze należące do Watts, Amra i Preria. Przyczyną śmierci obydwu koni był skręt jelit.
Media informowały wcześniej, że w paszy, którą karmiono konie znaleziono antybiotyki stosowane przy przemysłowej hodowli drobiu, które są dla koni śmiertelne. Nie stwierdzono jednak, że to one były przyczyną śmierci klaczy.
Obydwie klacze należące do Shirley Watts były w sumie warte około pół miliona euro.
Nie wiadomo, o jakiej wysokości odszkodowanie będą się ubiegać przedstawiciele właścicielki.
Jak informuje RMF FM, stadnina w Janowie Podlaskim nie otrzymała jeszcze pozwu, ale najprawdopodobniej nastąpi to wkrótce.
Pozew grozi też drugiej sztandarowej polskiej stadninie - w Michałowie. Chce ją pozwać katarska stadnina Al Thumama, która chce pozwać Michałów za wyciek poufnej umowy dotyczącej dzierżawy konia.