Według byłego rzecznika PiS prezydent Andrzej Duda nie ma innego wyjścia, jak tylko podpisać ustawę o IPN, która doprowadziła do poważnego zachwiania stosunków między Polską a Izraelem. Jeśli tego nie zrobi - doprowadzi do konfliktu w swoim własnym obozie politycznym i osłabienia swojej pozycji.
- To jest sytuacja, w której oczywiście pewnie wszyscy odetchnęliby z ulgą, ale jego pozycja w tym prawicowym elektoracie zostałaby poważne zachwiana - mówił Hofman.
Zdaniem gościa Roberta Mazurka Andrzej Duda nie tylko musi ustawę podpisać, ale też wziąć na siebie wyprowadzenie Polski z tej trudnej sytuacji.
Hofman podkreślił, że Polska ma rację w walce o to, by nikt nie używał sformułowania "polskie obozy śmierci", ale ta racja w obecnej sytuacji "nie ma żadnego znaczenia".
- To, co się wydarzyło na arenie międzynarodowej, może zakończyć się tym, że za jakiś czas przekonany przez kogoś Donald Trump napisze tweeta, z którego nie będzie już odwrotu mówił Hofman. - Nie będzie odwrotu, gdy napisze, że Polska jako sojusznik - bardzo fajnie, ale zawieszamy swoje sojusznicze zobowiązania do momentu wyjaśnienia tej sprawy relacji polsko-izraelskich. I co wtedy?
Zdaniem Hofmana Polska powinna się obecnie skupić na łagodzeniu skutków przyjęcia ustawy o IPN.
Były rzecznik PiS skrytykował również posłów opozycji, którzy jego zdaniem w konflikcie między Polską a Izraelem nie pokazali w ogóle swojej roli. Tymczasem, zdaniem Hofmana, są w opozycji politycy, którzy dobrze rozumieją sytuację międzynarodową, a w żaden sposób tego nie wykorzystali na rzecz partii opozycyjnych. Również Donald Tusk, który według Hofmana miał szanse udowadniać, że jest "lepszy niż rząd" i wykorzystać swoją pozycję do pokazania, że ponad podziałami troszczy się o Polskę - nic nie ugrał na tym konflikcie.