Dziennik przypomina, że Mirosław Hermaszewski w 1978 roku jako jeden z 500 polskich kandydatów został wybrany do udziału w misji Interkosmos, realizowanej przez Związek Radziecki.

Program ten miał na celu pomoc sojusznikom ówczesnego ZSRR w eksplorowaniu Kosmosu. 

W ramach programu Hermaszewski, wyniesiony na pokładzie rakiety Sojuz 30, spędził 7 dni na pokładzie stacji kosmicznej Salut 6.

Za udział w tym programie Mirosław Hermaszewski został odznaczony wieloma orderami i okrzyknięty bohaterem narodowym - przypomina "Times".

W 1981 roku Hermaszewski przebywał na studiach w Moskwie. Pod swoją nieobecność został wciągnięty na listę członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i po wprowadzeniu stanu wojennego w trybie natychmiastowym wezwany do powrotu do Polski. Na studia wrócił dwa tygodnie później.

Dziennik zauważa, że zanim w 1983 roku zniesiono stan wojenny, tysiące działaczy opozycji zostało uwięzionych bez wyroków, a 91 osób zginęło.

"Prawie cztery dekady później prawicowy rząd zamierza zdegradować wszystkich członków WRON" - pisze "The Times".

Gazeta cytuje wiceszefa MON Wojciecha Skurkiewicza, który powiedział w Sejmie, że zapowiadana degradacja nie są "odwetem", a jedynie "prawem do historycznej sprawiedliwości". Skurkiewicz, cytowany przez "Timesa", mówił również, że przepisy degradacyjne mają dotyczyć 400 wysokich rangą wojskowych, ale też sędziów i prokuratorów. Spośród nich około 100 oficerów Wojska Polskiego miało wydawać rozkazy użycia broni przeciwko ludności cywilnej.

Degradacja ma również dotknąć generała brygady Mirosława Hermaszewskiego, jedynego polskiego kosmonauty - zaznacza dziennik i zauważa, że ta kwestia wywołała w Polsce gorącą debatę publiczną.

"The Times" cytuje europosła PiS Ryszarda Czarneckiego, prywatnie zięcia generała. Stwierdził on, że Hermaszewski jest "przyzwoitym człowiekiem, dobrym ojcem i bardzo dobrym dziadkiem, a także polskim patriotą".

- Stawianie go na jednej płaszczyźnie z Jaruzelskim i Kiszczakiem jest niesprawiedliwe - cytuje Czarneckiego "The Times".