Reklama

Premier za szybko odwołał Kamińskiego

Według ujawnionych przez blogerkę dokumentów Donald Tusk z odwołaniem szefa CBA powinien był poczekać na opinię prezydenta

Publikacja: 05.02.2010 02:41

W swoim blogu w środę Kataryna zamieściła dokumenty z Kancelarii Premiera. Wynika z nich, że Donald Tusk nie tylko nie musiał dymisjonować Mariusza Kamińskiego z funkcji szefa CBA, ale z decyzją powinien był poczekać na stanowisko prezydenta RP. Dlaczego nie musiał dymisjonować Kamińskiego?

Z dokumentów wynika, że o pozbawieniu go funkcji Tusk myślał już w połowie września – dwa tygodnie przed wybuchem tzw. afery hazardowej.

14 września Kancelaria Premiera otrzymała informację z prokuratury o zamiarze postawienia Kamińskiemu zarzutów, m.in. przekroczenia uprawnień. Wówczas szef rządu zlecił przygotowanie ekspertyzy prawnej. Dwustronicowe pismo z 17 września 2009 r. przygotował autor, najważniejszy prawnik w kancelarii Maciej Berka, szef Rządowego Centrum Legislacji. Napisał m.in., że postawienie przez prokuraturę zarzutów Kamińskiemu nie musi skutkować odwołaniem go.

Jednak 7 października, dzień po postawieniu przez prokuraturę zarzutów szefowi CBA, premier wszczął procedurę odwołania go z funkcji. Nie czekając na opinię prezydenta, 13 października zdymisjonował Kamińskiego. Jednak tego samego dnia otrzymał opinię przygotowaną przez Departament Prawny Kancelarii Premiera, z której wynikało, że na zdanie głowy państwa powinien był zaczekać.

„Z istniejących w tym zakresie norm prawnych nie wynika możliwość odwołania bez wyrażenia oficjalnej opinii przez Prezydenta RP” – czytamy w dokumencie. Według prawników premiera byłoby to możliwe, gdyby prezydent nie przesłał swojego stanowiska w terminie dwóch tygodni. W przeciwnym wypadku „może to powodować zarzut naruszenia przepisów prawa przez organ odwołujący”. 

Reklama
Reklama

– Biuro Analiz Sejmowych też wskazało, że odwołanie Kamińskiego bez opinii prezydenta jest bezprawne – mówi Arkadiusz Mularczyk, poseł PiS. Zawiadomienie w tej sprawie złożył do prokuratury Marek Migalski (eurodeputowany PiS), ale śledztwo umorzono.

Posłowie, którzy przesłuchiwali wczoraj Tuska, najwyraźniej nie znali dokumentów ujawnionych przez Katarynę, bo nie padło pytanie o nie. Premier zapewniał zaś, że „według jego najlepszej wiedzy nie złamał prawa, odwołując Kamińskiego”. Beata Kempa (PiS) zwróciła uwagę, że przy uchwalaniu ustawy o CBA intencją było, by szef służby nie mógł zostać odwołany tylko na podstawie zarzutów.

[ramka][b]ABW krytykuje CBA[/b]

Hazardowa komisja śledcza dostała dokumenty z audytu przeprowadzonego w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. ABW twierdzi w nich, że procedury w CBA „nie gwarantują bezpieczeństwa informacjom niejawnym stanowiącym tajemnicę państwową i służbową”. Audyt ABW stał się elementem wczorajszego przesłuchania Donalda Tuska przed komisją. Posłowie PO pytali, czy to szef CBA Mariusz Kamiński nie mógł być „źródłem przecieku”. Szef rządu odparł, że 14 sierpnia 2009 r. w czasie spotkania z Kamińskim nie miał podejrzenia, że „niechlujstwo, niestaranność lub zła wola samego Mariusza Kamińskiego może być źródłem jakiegoś przecieku”. Potem jednak nie wykluczył takiej możliwości. [/ramka]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Kraj
„Rzecz w tym”: PiS gubi radykalizacja? Kulisy wojny o duszę prawicy
Kraj
Lotnisko Chopina bije rekordy. Pasażerowie szturmują bramki, a port szykuje się do rozbudowy
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama