Reklama

Mularczyk dostał dokumenty z IPN legalnie

Nie było nieprawidłowości w przekazaniu posłowi PiS akt dotyczących sędziów Trybunału Konstytucyjnego – uznali śledczy

Publikacja: 08.08.2008 05:14

– Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie zawiadomienia ówczesnego prezesa Trybunału Konstytucyjnego Jerzego Stępnia dotyczącego przekroczenia uprawnień przez Arkadiusza Mularczyka – poinformował „Rz” prokurator Mateusz Martyniuk z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Sprawa dotyczyła orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w kwestii ustawy lustracyjnej. Arkadiusz Mularczyk 11 maja 2007 r. złożył wniosek o odroczenie rozprawy do czasu wyjaśnienia przeszłości dwóch sędziów mających orzekać o zgodności lustracji z konstytucją. Powoływał się przy tym na swoje notatki, jakie poczynił, przeglądając dokumenty SB w IPN. Dotyczyły sędziów Adama Jamroza i Mariana Grzybowskiego.

Prezes Stępień wniosku o odroczenie nie uwzględnił. Jednoosobowo zadecydował o wyłączeniu obu sędziów, choć zdaniem niektórych prawników nie miał do tego prawa.

Na posiedzeniu TK sędziowie zakwestionowali obowiązek lustracji w odniesieniu do wielu grup zawodowych, np. dziennikarzy i pracowników naukowych wyższych uczelni.

Już po decyzji Trybunału Jerzy Stępień w wywiadzie dla „Rz” zasugerował, że poseł Mularczyk dostał akta IPN nielegalnie. – Dokonałem zdumiewającego odkrycia. Ponieważ oglądałem te teczki już w ubiegłym roku, w każdej jest mój podpis. Teraz złożyłem drugi. Nie znalazłem jednak śladu podpisu posła Mularczyka – mówił Stępień. W ostatnim dniu urzędowania jako prezes Trybunału Konstytucyjnego złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Reklama
Reklama

Choć Instytut Pamięci Narodowej na swoich stronach internetowych ujawnił kopie kart ewidencyjnych z podpisami Mularczyka, Stępień odmówił wycofania zawiadomienia.

Prokuratorzy jednak uznali, że poseł Mularczyk nie popełnił czynu zabronionego, i postanowili sprawę umorzyć. Jerzy Stępień, który o decyzji prokuratury dowiedział się od „Rz”, odmówił komentarza. Powiedział jednak, że nie zamierza składać zażalenia, bo nie jest już prezesem Trybunału.

– To kolejna decyzja w sprawie „zbrodni z czasów rządów PiS”. Wymiar sprawiedliwości uznał już, że ujawnienie materiałów w sprawach posłanki Sawickiej oraz podczas konferencji Jerzego Engelkinga było legalne. Teraz potwierdził, że również ja w kwestii dostępu do akt IPN mówiłem prawdę. Jestem przekonany, że również inne zarzuty wykorzystywane do nagonki na PiS się nie potwierdzą – mówi „Rz” Mularczyk.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora

c.gmyz@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Rzecz w tym": Trzy medale i wielkie emocje. Czy to już sukces?
Kraj
Warszawska Wytwórnia Energii. Nowa panorama stolicy dzięki inwestycji za 1,65 mld złotych
Kraj
Wirtuale 2026: Nominacje dla dziennikarek „Rzeczpospolitej” i grupy PTWP
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama