Reklama
Rozwiń
Reklama

Miałem zabić tego reportera

Ujawniamy wyznania mężczyzny, którego Bogusław Bagsik miał namawiać na zabójstwo dziennikarza TVN.

Aktualizacja: 19.06.2009 08:35 Publikacja: 19.06.2009 03:52

Bogusław bagsik (po lewej)

Bogusław bagsik (po lewej)

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Marek T. (dane zostały zmienione) jest ponad pięćdziesięcioletnim, szczupłym, o niepozornej posturze i siwych włosach mężczyzną. W ciemnej marynarce, ze skórzanym neseserem wygląda jak urzędnik państwowy lub drobny przedsiębiorca. Siedzimy w restauracji w jednym z warszawskich centrów handlowych. T. zdecydował się opowiedzieć „Rz” o szczegółach pewnego zlecenia.

– I co, wyglądam jak killer? – rzuca na powitanie i zaczyna sączyć piwo.

To właśnie on w lutym 2009 r. miał dostać od Bogusława Bagsika, byłego szefa Art-B, jednego z największych aferzystów III RP, zlecenie zabójstwa Dariusza G. (dane zmienione), dziennikarza TVN. Ów żurnalista naraził się Bagsikowi reportażem, w którym ujawnił jego rolę w aferze związanej z brytyjską firmą Digit Serve, która oszukała 130 osób na prawie 40 mln zł.

– Byłem akurat w jednej z warszawskich firm specjalizujących się w doradztwie kredytowym, z którą Boguś (Bagsik – red.) jest związany, i tam go spotkałem. Widziałem, że jest bardzo wściekły. Wziął mnie do drugiego pokoju i na komputerze puścił materiał TVN. Wkurzyło go, że w filmie oprócz niego pokazano też jego syna Bena – opowiada T.

Bagsik miał kilkakrotnie powtórzyć, że autora reportażu „trzeba odstrzelić”.

Reklama
Reklama

– Potem zaproponował mi 50 tys. euro za załatwienie sprawy. Chciał, żebym wziął to na siebie albo polecił osobę, która wykona zlecenie. Dodał, że jeśli tego nie zrobię, dziennikarza załatwią chłopaki z zagranicy – mówi T.

Dlaczego były szef Art-B złożył taką propozycję akurat jemu? – Ubzdurał sobie, że mam jakieś niewyobrażalne kontakty i jestem najemnikiem – odpowiada rozmówca „Rz”. – Wprawdzie rzeczywiście byłem na wojnie na Bałkanach, ale jeździłem tam z transportami humanitarnymi. I żadnym najemnikiem nie jestem – tłumaczy. Ale nie chce wyjaśnić, czym się zajmuje i co dokładnie robił w byłej Jugosławii. Pytany, czy uczestniczył w jakimś innym konflikcie zbrojnym, odpowiada: – Proszę o inne pytanie.

Niezbyt chętnie rozmawia o znajomości z Bagsikiem. Twierdzi tylko, że byłego szefa Art-B poznał w styczniu 2009 r. przez wspólnego znajomego.

[wyimek]W środę Marek T. opowiedział śledczym o tym, jak zlecono mu zabójstwo[/wyimek]

Po otrzymaniu zlecenia na dziennikarza Marek T. szukał z nim kontaktu. Chciał go ostrzec. Udało mu się do niego dotrzeć za pośrednictwem jednej z poszkodowanych w aferze Digit Serve. – Powiedziałem, że dostałem na niego zlecenie i zasugerowałem, by o sprawie powiadomił prokuraturę. Obiecałem, że sam też złożę zeznania w tej sprawie i wszystko potwierdzę – opowiada T.

Dlaczego ostrzegł dziennikarza? – Od początku byłem mocno zaskoczony tym zleceniem. Nie dałem jednak tego po sobie poznać. Wiedziałem, że Bagsik jest zdeterminowany, i kiedy się zorientuje, że nie chcę się zająć sprawą, zabójstwo zleci komuś innemu. Proszę uwierzyć, że naprawdę się bałem, iż ten dziennikarz może zginąć – wyjaśnia.

Reklama
Reklama

Jak przypuszcza, Bagsik dowiedział się o jego rozmowie z Dariuszem G., bo otrzymał telefon z pogróżkami. Dzwoniła znajoma biznesmena, szefowa firmy, w której pomieszczeniach były szef Art-B złożył mu propozycję. – Straszyła mnie, że i ja, i moja rodzina będziemy mieć problemy – mówi T.

O pogróżkach i okolicznościach zlecenia otrzymanego od byłego szefa Art-B T. w środę opowiedział w Prokuraturze Rejonowej w Piasecznie. – Mam nadzieję, że śledczy zarówno w mojej sprawie, jak i dziennikarza TVN nie ulegną żadnym naciskom – podkreśla.

Kilka dni temu „Rz” ujawniła, że śledztwo w sprawie gróźb karalnych wobec dziennikarza TVN rzeczywiście jest w Piasecznie prowadzone.

– Przesłuchano świadka – przyznaje „Rz” Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Ze względu na dobro śledztwa nie ujawniamy jednak jego danych ani treści zeznań.

O sprawie próbowaliśmy porozmawiać z Bagsikiem, ale podobnie jak Dariusz G. odmawia komentarza. Wody w usta nabrały również władze TVN. – Ze względu na dobro śledztwa i bezpieczeństwo dziennikarza nie udzielamy komentarzy – uciął rozmowę z „Rz” Karol Smoląg, rzecznik stacji.

Krystyna Mokrosińska, szefowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, przyznaje, że w takiej sytuacji najważniejsze jest zadbanie o bezpieczeństwo dziennikarza. Podziela stanowisko TVN. – W tym momencie dałabym szansę prokuraturze na wyjaśnienie sprawy – mówi „Rz”.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Kraj
Pociągi pełne sygnału. PKP Intercity stawia na Internet i wygodę pasażerów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama