TVP nie chce płacić byłemu już dyrektorowi Agencji Informacji Janowi Pińskiemu. Miałby dostać 200 tys. zł m.in. za kilkumiesięczny zakaz konkurencji. I chociaż Piński na początku października sam złożył wypowiedzenie, to nowe kierownictwo TVP postanowiło go zwolnić dyscyplinarnie – dowiedziała się nieoficjalnie „Rz”.
Tym samym Piński straci prawo do kilkumiesięcznej odprawy. – Został zwolniony dyscyplinarnie, więc nic mu nie płacimy – mówi osoba zajmująca wysokie stanowisko w publicznej telewizji.
Biuro prasowe TVP nie chce w tej sprawie udzielić oficjalnej odpowiedzi. – Nie jesteśmy uprawnieni do podawania informacji dotyczących umów o pracę osób zatrudnionych w TVP – mówi p.o. rzecznika prasowego Daniel Jabłoński.
Jak dowiedziała się „Rz”, dyscyplinarkę wystawiono już kilkanaście dni temu i wysłano pocztą.
– Nie dostałem żadnego zwolnienia dyscyplinarnego – zaznacza Piński w rozmowie z „Rz”. – Nie mam pojęcia, czego miałoby ono dotyczyć, i nikt się nie zwrócił do mnie o jakiekolwiek wyjaśnienia.
Piński trafił do TVP w lutym z tygodnika „Wprost”. Zatrudnił go Piotr Farfał. Początkowo Piński był szefem „Wiadomości”, ale szybko awansował na dyrektora Agencji Informacji (która zarządza wszystkimi programami informacyjnym stacji).
W czasie kampanii do europarlamentu media zarzucały „Wiadomościom”, których szefem był wtedy Piński, promowanie mającego bardzo niskie poparcie Libertasu. To on też polecił, by serwisy informacyjne nie wspominały o konflikcie Farfała z nowo wybranym prezesem Bogusławem Szwedo. Ten wytykał Pińskiemu brak rzetelności. To mogło być jednym z powodów dyscyplinarki. Szwedo chciał zwolnić Pińskiego już w pierwszym dniu urzędowania, ale ten sam złożył wypowiedzenie.