Po opisaniu przez "Gazetę Wyborczą" problemów Geralda Birgfellnera z wyegzekwowaniem od powiązanej z PiS spółki Srebrna należnej mu zapłaty za wykonane prace, sprawa znalazła się w prokuraturze.
Pełnomocnicy Birgfellnera, mecenasi Jacek Dubois i Roman Giertych, złożyli do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który w imieniu Srebrnej prowadził z Austriakiem rozmowy.
Odbyło się już kilka przesłuchań Austriaka, sprawa jest w toku.
Opisując Geralda Birgfellnera, "Gazeta Polska" napisała, że zarządcą jego spółki jest firma obsługująca "głównego udziałowca największego rosyjskiego koncernu miedziowego, kontrolowanego przez zaufanego oligarchę Putina".
Firma ta - według "GP" - ma być powiązana z aferą Panama Papers, której osią jest wyciek poufnych dokumentów finansowych z panamskiej kancelarii MoOssack Fonseca, dotyczących rozliczeń setek tysięcy przedsiębiorstw zarejestrowanych w rajach podatkowych, a powiązanych z elitarnymi funkcjonariuszami państwowymi z całego świata.
Za powiązanie z Putinem, Gerald Birgfellner zdecydował się pozwać
"Gazetę Polską". Poinformował o tym na Twitterze Roman Giertych.
"Za pomówienia o rzekomych związkach Geralda Birgfellnera z Putinem mój Mocodawca kieruje sprawę do sądu przeciwko „Gazecie Polskiej" - napisał mecenas.