- Wszyscy ci, którzy uważają, że odwoływanie się do tożsamości historycznej jest błędem, to niech powiedzą, do czego politycy mają się odwoływać - mówił rano Hofman komentując kontrowersje wywołane przez kampanię referendalną PiS, która nawiązuje do "godziny W" i powstania warszawskiego. Według rzecznika partii, kampanią tą PiS chce podkreślić szczególny charakter Warszawy.

- W Warszawie jest coś bardzo szczególnego. Mówimy ludziom "Słuchajcie, skoro jesteście następcami tamtych pokoleń, to nie możecie zostać w domu". Co w tym złego? Skoro mamy w genotypie, my warszawiacy, tak wielkie rzeczy, to jak możemy siedzieć w domu i nie brać odpowiedzialności za każdy kamień stolicy? - powiedział.

Poza tym, mówi Hofman, chodzi też o emocje.

- Emocje są potrzebne, by referendum nie zostało zapomniane. Po tej pracy propagandowej Hanny Gronkiewicz-Waltz przez trzy miesiące, ludzie pytani na ulicy przed naszą akcją myśleli, że referendum się już odbyło. Nie może być tak, że takie akcje przechodzą niezauważone, bo wtedy nie są w pełni demokratyczne - stwierdził polityk.

Powiedział też, że jest pewny sukcesu referendum i tego, że mieszkańcy stolicy wezmą udział w referendum w dużej liczbie, nawet 440 tysięcy.

- Byle tylko PSL został w domu. Kto zostaje, ten z PSL - żartował Hofman.

Referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz odbędzie się w niedzielę 13. października.