18-latka z gminy Tuliszków miała urodzić córkę w niedzielę. Jak opowiadała, dziecko przyszło na świat martwe.
Jednak dopiero w poniedziałek młoda kobieta wraz ze swoją matką zgłosiła się do szpitala w Turku. Zabrała też martwego noworodka. Przyniosła go w torbie.
Szpital powiadomił o tej sytuacji policję. Zwłoki dziecka trafiły do zakładu medycyny sądowej. Tam przeprowadzono już sekcję zwłok.
– Nie wykazała ona przyczyny śmierci noworodka. Dziecko nie miało też obrażeń wskazujących na przestępcze działanie jakiś osób – mówi nam Marek Kasprzak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koninie.
Młoda matka leży w szpitalu. Na razie prokuratorzy jej nie przesłuchali. Nie pozwalają na to jeszcze lekarze. Śledztwo zostało wszczęte z art. 149 kodeksu karnego dotyczącego dzieciobójstwa w czasie porodu.
Prokurator Kasprzak zapowiada, że kluczowe w tym śledztwie będą wyniki badań histopatologicznych noworodka oraz przesłuchania matki dziecka i jej krewnych. – W tej chwili okoliczności całej sprawy i dla nas są niejasne – dodaje prokurator.
Zdradza, że to druga sprawa dotycząca śmierci noworodka prowadzona w ostatnich miesiącach przez prokuraturę w Turku. Pierwsza dotyczy zabójstwa chłopca zaraz po porodzie.
W styczniu znaleziono zwłoki innego dziecka w torbie niedaleko cmentarza żydowskiego. Ciało było owinięte poszewką. Noworodek miał prawidłowo odciętą pępowinę.
Sekcja wykazała, że chłopiec żył w czasie porodu, a także od kilku do kilkunastu godzin po nim. Zmarł na skutek uduszenia . Gdy go znaleziono miał wacik w buzi.
Pod koniec marca policjanci zatrzymali 26-letnią mieszkankę Turku, matkę dziecka. Kobieta usłyszała zarzut dzieciobójstwa. Sąd nie aresztował jej, bo uznał, że działała pod wpływem szoku poporodowego.