Wśród gości Lisa znaleźli się wczoraj Joanna Mucha z PO, Ryszard Petru z Nowoczesna.pl i Ryszard Kalisz z Domu Wszystkich Polska. Prowadzący, przedstawiając gości wymienił też pusty fotel dla PiS.

- Przedstawiciela tej partii zapraszaliśmy dzisiaj, podobnie jak od dwóch lat i ośmiu miesięcy nie skorzystała i nie skorzystał z okazji. Jest wolność słowa i wolność milczenia. Jeśli ktoś ewentualnie chciałby skorzystać, voila, do usług, zapraszamy - apelował Lis.

Na Twitterze skomentował to lider Polski Razem Jarosław Gowin.

Fajny skład dziś u T. Lisa. Czyli wszyscy liczący się politycy prawicowi i centroprawicowi odmówili.

Jak się dowiadujemy, współpracownicy dziennikarza kontaktowali się z przedstawicielami partii współpracujących z PiS. Odkąd partia Jarosława Kaczyńskiego bojkotuje ten program po brutalnie atakujących ją okładkach tygodnika "Newsweek", którego Lis jest naczelnym, to przedstawiciele mniejszych partii prawicowych zapewniali, że w programie były reprezentowane dwie strony polityczno-światopoglądowego sporu.

To może się zmienić, choć rzecznik Solidarnej Polski Patryk Jaki zapewnia, że prawica nie uzgadniała ze sobą poszerzenia bojkotu. - To wyszło naturalnie po tym co zrobił ostatnio - przekonuje w rozmowie z nami. Przed tygodniem Lis w gronie zwolenników jednego kandydata, wraz z aktorem Tomaszem Karolakiem cytował rzekomy tweet córki Andrzeja Dudy, który napisała osoba podszywająca się pod nią.

Czy bojkot się utrzyma?

- To kwestia przegadania w większym gronie, bo z jednej strony ten program ogląda 1,5 mln ludzi i szkoda oddawać pola, a z drugiej po tym co zrobił trudno byłoby nam wrócić - uważa Jaki.