Do zdarzenia doszło wczoraj w tramwaju linii 22. Poinformowała o nim na Facebooku jedna ze studentek profesora.

Profesor Kochanowski podczas jazdy tramwajem rozmawiał ze swoim znajomym, również profesorem z uniwersytetu w Jenie.

Jeden z jadących tramwajem pasażerów zażądał, by mężczyźni nie rozmawiali po niemiecku. Odpowiedzią na stwierdzenie profesora, że muszą rozmawiać w tym języku, bo jego towarzysz nie zna polskiego, była fizyczna agresja. Naukowiec otrzymał cios głową.

Pomocy poszkodowanemu nie udzielił motorniczy tramwaju, który zatrzymał pojazd i zażądał, żeby mężczyźni "bili się na zewnątrz". Profesor Kochanowski sam wezwał pogotowie. Z rozciętą głową trafił do szpitala.

Profesor zapowiedział, że sprawa skończy się na policji.

Jak tłumaczy profesor, zachowanie agresywnego pasażera było "zdrową reakcją podpitego proletariatu".

- Nie był to żaden ONR-owiec, ale raczej „zdrowa reakcja” podpitego proletariatu. Słyszy niemiecki, uderza w głowę - tłumaczył Kochanowski "Newsweekowi". Zdaniem historyka atak nie miał podłoża ideologicznego, ale według niego - to jeszcze gorzej.

 

 

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ