Reklama

Chrabota: Kogo posłucha Trump?

Od tygodni płyną od moich przyjaciół z Waszyngtonu sprzeczne komunikaty. Jedni rozpaczają, mówią o końcu świata i kompletnej deprawacji Ameryki. Inni, przeciwnie, wyczekują pierwszych miesięcy po inauguracji prezydentury Trumpa z zaciekawieniem. Faktycznie, rzadko spotykam się z entuzjazmem, tak charakterystycznym po wyborze Baracka Obamy. Zadeklarowanych entuzjastów nie ma. Więcej jest takich, którzy wierzą, że Trump to nowe otwarcie, wyrwanie się z kręgu niemożności, w które zabrnęła administracja poprzednika.
Chrabota: Kogo posłucha Trump?

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

O przewadze Trumpa nad Clinton przekonywał mnie osobiście Rudy Giuliani, który nie tylko zna miliardera od trzydziestu lat, ale na dodatek trudno było dopatrzyć się w jego słowach jakiejś nieszczerości.

Pozytywne komentarze płyną z kręgów polonijnych. Trump spotkał się z przedstawicielami Polonii. Wyraził podziw, docenił. Obiecał, że zniesie wizy. Dużo, mało? – Na pewno w jakimś stopniu wydajemy mu się sojusznikami – przekonują polonusi. Polityczne ostrze kieruje przecież w inną stronę, przeciw Meksykanom, Chińczykom i muzułmanom. Obama co prawda był z Chicago, ale trudno go posądzić o jakieś cieplejsze relacje z tamtejszymi Polakami. Jackowo to wciąż ksenofobia – tłumaczą przedstawiciele świeżej emigracji ze wschodniego wybrzeża. – Do Jackowa lepiej trafia Trump. Większość głosowała właśnie na niego... Znam Jackowo. Nie będę podejmował dyskusji.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama