W ostatnią podróż na orbitę z Centrum Kosmicznego im. Kennedy’ego na Florydzie Atlantis wystartował w piątkowe popołudnie (u nas był już wieczór). Wysłużony wahadłowiec odwiedzi Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS).
To już 132. misja amerykańskich wahadłowców. Po Atlantisie polecą jeszcze tylko dwa razy. Jesienią w swą ostatnią podróż wyruszą promy Discovery i Endeavour.
– To była wspaniała kariera – powiedział Mike Moses, szef zespołu zarządzającego flotą promów. – Nie mamy wiele czasu na wspomnienia przed startem, mam jednak wrażenie, że kiedyś powrócą i wtedy będziemy mieli okazję świętować. To dla nas słodko-gorzki czas.
W swą ostatnią, 32. wyprawę Atlantis zabiera siedmioosobową załogę i 12 ton zaopatrzenia (m. in. baterie i antenę).
Upakowane są we wnętrzu rosyjskiego modułu Rasswiet (Świt), który po zamontowaniu na stacji będzie wykorzystywany do dokowania statków kosmicznych i przechowywania zapasów.
Astronauci z Atlantisa dokonają trzech wyjść w przestrzeń kosmiczną po 6,5 godziny każde.
Po powrocie z 12-dniowej misji i rutynowym serwisie Atlantis będzie pełnił funkcję pojazdu zapasowego dla wahadłowca Endeavour. Ta maszyna zawdzięcza swoje istnienie Atlantisowi, a właściwie jest jego kopią. Kiedy NASA zamawiała budowę promu Atlantis (w pierwszy lot wyruszył w roku 1985), każda część, z której został zbudowany prom, miała duplikat. Części miały służyć do wymiany, gdyby któryś z promów został uszkodzony.
Po katastrofie Challengera w 1986 roku NASA zdecydowała z tych części zbudować nowy prom – Endeavour.