Browdi zapowiada, że ataki ukraińskich dronów dalekiego zasięgu na cele w głębi Rosji będą eskalować. – Działamy na Rosjan jak czerwona płachta na byka. Ponieważ przenosimy wojnę na ich terytorium, tak, żeby też ją poczuli – mówi jeden z ukraińskich żołnierzy z jednostki, która przeprowadza ataki przy użyciu dronów dalekiego zasięgu. 

Dowódca ukraińskich wojsk dronowych: Rafinerie są narzędziem finansowania wojny, a więc uprawnionym celem

Ukraińcy w ostatnim czasie zintensyfikowali takie ataki – ich celem są m.in. porty i terminale naftowe oraz rafinerie i składy paliw. BBC podaje, że Browdi dowodzi ukraińskimi wojskami dronowymi z tajnego stanowiska dowodzenia głęboko pod ziemią.

Browdi przekonuje, że „kochające pokój ukraińskie »ptaki« latają gdzie chcą i kiedy chcą” na obszarze sięgającym do 2 tys. km w głąb Rosji. Wołodymyr Zełenski określa takie ataki mianem „bardzo bolesnych” dla Moskwy i wywołujących „krytyczne” straty liczone w dziesiątkach miliardów dolarów w rosyjskim sektorze energetycznym. Szczególnie bolesne jest dla Rosjan to, że dzieje się to w czasie, gdy – w związku z wojną USA i Izraela z Iranem – doszło do gwałtownego wzrostu cen ropy, co stworzyło szansę na osiągnięcie dodatkowych zysków przez rosyjską branżę paliwową. 

Czytaj więcej

Ukraińskie drony znów dominują. Załamała się logistyka rosyjskiej armii

– Putin wydobywa zasoby naturalne i przekształca je w krwawe dolary, które potem kieruje przeciwko nam w postaci dronów Shahed i pocisków balistycznych – mówi Browdi, uzasadniając ukraińskie ataki na cele w głębi Rosji. – Jeśli rafinerie są narzędziem do zarabiania pieniędzy, które są wykorzystywane na wojnę, co czyni je uprawnionymi celami wojskowymi, przeznaczonymi do zniszczenia – dodaje. 

Mimo że Siły Systemów Bezzałogowych stanowią obecnie jedynie 2 proc. składu ukraińskiej armii, są odpowiedzialne za co trzeci zniszczony przez Ukraińców cel. Jednocześnie ich straty są minimalne – wynoszą mniej niż 1 proc. stanu osobowego rocznie. 

Cel ukraińskich wojsk dronowych: Zabić ponad 30 tys. rosyjskich żołnierzy miesięcznie

Zadaniem wojsk dronowych, oprócz destabilizowania zaplecza frontu, jest też zadawanie jak największych strat rosyjskiej armii, tak, aby uniemożliwić jej realizację celów militarnych – przede wszystkim przejęcia kontroli nad Donbasem. To szczególnie ważne w związku z wyczerpującymi się zasobami ludzkimi po stronie ukraińskiej – Kijów ma coraz większy problem z mobilizowaniem nowych poborowych. – Ci, którzy chcieli walczyć, już walczą – przyznaje Browdi. 

Mamy skuteczną broń: nie po to, by prowadzić wojnę ofensywną, ale aby przeciwdziałać postępom wroga na naszym terytorium

Robert „Madiar” Browdi, dowódca ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych

Dlatego zadaniem ukraińskich wojsk dronowych jest m.in. eliminowanie miesięcznie większej liczby rosyjskich żołnierzy niż Rosja jest w stanie pozyskać. Obecnie to ponad 30 tys. osób miesięcznie. – 30 proc. wszystkich ataków dronowych jest wymierzonych w personel wojskowy. – Można nazwać to planem zabijania, i rzeczywiście obecnie przekraczamy ten plan – przyznaje. Ze słów Browdiego wynika, że od czterech miesięcy ukraińskie wojska dronowe wypełniają swoje cele, jeśli chodzi o liczbę wyeliminowanych rosyjskich żołnierzy. Dodatkowo – jak zapewnia – każdy skuteczny atak jest dokumentowany nagraniem wideo. 

Drony na polu walki

Drony na polu walki

Foto: PAP

O swoim stanowisku dowodzenia mówi, że rozgrywa się w nim „największe masowe zabijanie wojsk przeciwnika w historii ludzkości”. – Jeśli my ich nie zabijemy, oni zabiją nas. To jasne – mówi, dodając że to Rosjanie walczą z dala od swoich granic, wysłani przez Władimira Putina, by zniszczyć ukraiński naród. 

Jednocześnie Browdi zapewnia, że wojska dronowe nie są bronią ofensywną. – Mamy skuteczną broń: nie po to, by prowadzić wojnę ofensywną, ale aby przeciwdziałać postępom wroga na naszym terytorium – podkreśla. 

Dowódca ukraińskich wojsk dronowych ma nadzieję, że straty zadawane Rosjanom przez ukraińskie drony – zarówno na froncie, jak i na jego zapleczu, wywołają ferment w Rosji. 

Na Ukrainie rozpowszechniane jest obecnie nagranie z Tuapse, rosyjskiego miasta, w którym znajduje się atakowana przez drony ukraińska rafineria, na którym widać Rosjankę zalewającą się łzami. – Chciałam tylko żyć nad morzem z dzieckiem, teraz wszystko jest zrujnowane, te drony latają, niszczą wszystko – mówi. 

Browdi liczy, że coraz więcej Rosjan zacznie kwestionować zasadność prowadzenia wojny przeciwko Ukrainie – pisze BBC.