Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 525

Polska i postrzegane zagrożenie dla jej granic znalazły się w centrum uwagi w ciągu ostatnich 24 godzin po dwóch wydarzeniach.

Po pierwsze, prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko powiedział, że zasługuje na podziękowania za powstrzymanie najemników z grupy Wagnera (którzy stacjonują w jego kraju od ich krótkiego buntu w Rosji w czerwcu) przed wejściem do Polski i „zniszczeniem” polskich miast - piszą analitycy ISW.

Po drugie, Polska wzmocniła wojska na swojej granicy po tym, jak białoruskie helikoptery weszły w jej przestrzeń powietrzną podczas ćwiczeń.

Czytaj więcej

MSZ wzywa charge d'affairs Ambasady Białorusi. Śmigłowce naruszyły przestrzeń RP

Chociaż początkowo informowano, że strona białoruska uprzedzała, że jej śmigłowce będą odbywać ćwiczebne loty patrolowe wzdłuż granicy i żadna z maszyn nie naruszyła przestrzeni powietrznej Polski, to wieczorem i MON, i MSW wydały komunikaty, że do naruszenia jednak doszło, ale na tak niewielkiej wysokości, że nie wykryły tego radary.

W konsekwencji do MSZ wezwano białoruską charge d'affairs.

Wagnerowcy nie stanowią zagrożenia militarnego dla Polski

Amerykański think tank ocenia jednak, że siły Grupy Wagnera na Białorusi nie stanowią zagrożenia militarnego dla Polski (lub Ukrainy), dopóki nie zostaną ponownie wyposażone w sprzęt zmechanizowany.

ISW odnotowało w swojej ostatniej aktualizacji informację od prezydenta Łukaszenki, że zamierza on wykorzystać Wagnera jako podstawę nieokreślonej białoruskiej „armii kontraktowej”.

Czytaj więcej

Łukaszenko mówi o Grupie Wagnera i korytarzu suwalskim: Nie potrzebujemy go

Białoruski dyktator zasygnalizował wczoraj, że chce zatrzymać najemników z Grupy Wagnera – których, jak twierdzi, na Białorusi jest 30 tysięcy – we własnych siłach zbrojnych.

Białoruś nie posiada obecnie zawodowej armii ochotniczej, a jedynie poborową. na jakich zasadach wagnerowcy mieliby wejść w jej skład - nie wiadomo.