Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 407

Raid mówił o swojej podróży w wywiadzie dla estońskiej stacji radiowej Kuku.

Polityk, wcześniej dziennikarz, twierdzi, że przejechał przez kilka miast obwodu donieckiego i za radą "dobrego kolegi" odwiedził Mariupol, aby zbadać, czy doszło tam do uprowadzenia dzieci.

- Możliwość sprawdzenia tego na miejscu uczyniła jasnym, że  nam  w Estonii mówiono zupełnie coś zupełnie innego. Rzeczywiście wiemy o jednej osobie, która wyjechała przez Estonię gdzieś do Europy, nie wiadomo dokładnie gdzie, ale wyjechała. To samo dotyczy dzieci  - powiedział Raid.

Raid mówi dalej, że z powodu wojny mieszkańcy Ukrainy również wyjeżdżają do Rosji, bo mają tam krewnych, a w obwodzie donieckim "zawsze była przewaga ludności rosyjskojęzycznej".

- I drugie pytanie: dlaczego ktoś z "wyzwolonych terytoriów Ukrainy" miałby gdzieś wyjeżdżać? Wręcz przeciwnie, ci, którzy wyjechali, mogą po prostu wrócić na 'wyzwolone terytorium'" - powiedział estoński polityk, opowiadając dalej o swojej wizycie w szkole, gdzie "dobrze ubrane dzieci uczyły się tańczyć walca na zakończenie nauki".

W dalszej części wywiadu Raid wspomniał również, że otrzymał pięciomiesięczne "pozwolenie" na wjazd do okupowanego przez Rosję obwodu donieckiego i wyraził nadzieję, że w przyszłości takie wyjazdy odbędą również inni estońscy dziennikarze.