Operacja amerykańskich sił miała miejsce w prowincji (muhafazie) Al-Hasaka, którą częściowo kontrolują syryjskie siły rządowe, a częściowo - wspierani przez USA kurdyjscy bojownicy.

USA przeprowadzały wcześniej operacje w Syrii, których celem byli członkowie tzw. Państwa Islamskiego (Daesh), ale czwartkowa akcja była pierwszą przeprowadzoną na terenach kontrolowanych przez syryjski rząd - zauważa Reuters.

Czytaj więcej

Syria: Izrael zaatakował lotnisko w Damaszku. Zginęło pięciu żołnierzy

Syryjska telewizja państwowa podaje na swoim kanale w serwisie Telegram, że nad wioską Muluk Saraj pojawiły się amerykańskie śmigłowce. Syryjskie media nie podają tożsamości osoby, która miała zginąć w wyniku ataku. 

Mieszkańcy prowincji, w rozmowie z Reutersem, potwierdzają, że doszło tam do akcji sił USA.

Niewielki kontyngent sił USA stacjonuje w Syrii chroniąc pola naftowe w północno-wschodniej części kraju

Jeden z rozmówców Reutera mówi, że śmigłowce wylądowały w wiosce po północy a Amerykanie nakazali mieszkańcom przez głośniki pozostanie w domach i zgaszenie świateł. Operacja miała trwać kilka godzin.

Niewielki kontyngent sił USA stacjonuje w Syrii chroniąc pola naftowe w północno-wschodniej części kraju przed dżihadystami.