Mer Dmytro Orłow napisał, że Rosjanie przetrzymują w niewoli setki mieszkańców miasta i okolicznych wiosek.

Znaczna część z nich to wykwalifikowani pracownicy miejscowej Zaporoskiej Elektrowni Atomowej.

"Ludzie są rażeni prądem, bici i przetrzymywani przez tygodnie, a czasem miesiące" - napisał Orłow.  Rosjanie żądają przyznania się do "nielegalnych działań", w szczególności udziału w obronie miasta, ukrywania broni, a także podania nazwisk "wspólników".

Mer podkreśla, że Rosjanie nie wnikają, jakie stanowisko zajmował więzień, których nazywają "politycznymi", gdzie pracuje ani czy w ogóle brał udział w obronie Enerhodaru. Niezwykle rzadko dochodzi do zwolnienia przetrzymywanego więźnia.

Orłow pisze, że Rosjanie, oprócz przetrzymywanie więźniów "politycznych", zaczęli stosować także porwania dla okupu, porywają mężczyzn i kobiety.

"Codziennie otrzymujemy dwie lub trzy informacje o porwaniach" - informuje mer.

Uwolnienie więźnia pod jakimkolwiek pretekstem kosztuje jego rodzinę co najmniej 50 tys. hrywien.