O śmierci Kutuzowa informował korespondent rosyjskich mediów. Generał major Roman Kutuzow zginął podczas misji bojowej w pobliżu wsi Ługańsk Nikołajewka, 15 km od Popasny.

Doniesienia Aleksandra Sładkowa potwierdziły oficjalnie m.in. Kommiersant i agencja RIA Novosti.

Czytaj więcej

Rosyjski generał zginął w walkach na wschodzie Ukrainy

Rosyjsko-ukraiński zespół niezależnych dziennikarzy ustalił jednak, że w tej samej operacji, co Kutuzow, zginął także inny generał - Roman Berdnikow.

Zdaniem dziennikarzy Kreml usiłuje ukryć śmierć Berdnikowa, w informacjach skupiając się wyłącznie na poległym Kutuzowie.

Berdnikow miał opinię jednego z najbardziej okrutnych dowódców. Od października 2021 roku był dowódcą Sił Zbrojnych FR w Syrii, skąd został wezwany specjalnie do udziału w "specjalnej operacji wojskowej" na Ukrainie, jak Rosja nazywa inwazję.

Berdnikow, tak jak Kutuzow, miał zginąć 5 czerwca.

"Il Messengero" podaje, że rankiem 5 czerwca generał porucznik Roman Berdnikow, który dowodził wojskami rosyjskimi i jednostkami DRL z Doniecka, wyjechał z dowództwem w podróż służbową. Pojazdy z zostały zaatakowane przez ukraińską grupę dywersyjno-rozpoznawczą.

Część konwoju została „zniszczona lub unieruchomiona”, ale niektórym pojazdom udało się uciec z zasadzki. Wkrótce potem reporterzy otrzymali potwierdzenie z niektórych źródeł, że w ataku zginął generał Roman Berdnikow.

Moskwa oficjalnie potwierdziła jedynie śmierć generała dywizji Romana Kutuzowa.

Według niezależnych dziennikarzy Putin chciał podkreślić śmierć Kutuzowa, próbując ukryć śmierć znacznie bardziej znanego Berdnikowa. Gdyby ta wiadomość się potwierdziła,  śmierć obydwu generałów oznaczałaby, że  Rosjanie w Donbasie stracili swoich najważniejszych dowódców wojskowych.

Od początku konfliktu Moskwa straciła aż 14 generałów (wliczając Berdnikowa) i 49 pułkowników.