- Jak dotąd nie widzę powodu, aby rozpoczynać kolejne negocjacje -  powiedział Arakhamia w piątek. - Dopóki na froncie nie nastąpi naprawdę duża zmiana.

Powiedział, że obecna sytuacja to „jeden krok do przodu, dwa kroki do tyłu”, ponieważ Ukraina próbuje wypchnąć siły rosyjskie z okupowanych wiosek, a Rosja przejmuje nowe obszary.

Czytaj więcej

Ukraińcy odzyskali część Siewierodoniecka. "Miasto na razie nie upadnie"

- Negocjacje mogą być kontynuowane, gdy nasza pozycja negocjacyjna zostanie wzmocniona – powiedział negocjator.

- Zostanie wzmocniona, gdy broń nieustannie obiecywana nam przez międzynarodowych partnerów w końcu dotrze w wystarczających ilościach - dodał polityk.

Arakhamia dodał, że siły zbrojne są już gotowe, nowe brygady - sformowane i przeszkolone.

- A wtedy możemy rozpocząć nową rundę negocjacji z wzmocnioną pozycją negocjacyjną – stwierdził.