Denys Prokopenko, którego żołnierze stawiają opór siłom rosyjskim w kluczowym mieście portowym na południu kraju, powiedział, że bomby spadają nawet wtedy, gdy w tunelach schronienia szukają cywile.

- Rosyjskie siły okupacyjne (...) wiedzą o cywilach i nadal świadomie ostrzeliwują fabrykę - powiedział.

Czytaj więcej

Kułeba: Mariupol może być czerwoną linią

Rosja szacuje, że w fabryce stacjonuje 2,5 tys. ukraińskich żołnierzy i około 400 zagranicznych najemników.

W niedzielę szef policji, Mychajło Werszynin, powiedział, że w fabryce ukrywa się wielu cywilów, w tym dzieci.

Strona ukraińska szacuje, że w Mariupolu zginęło 21 tys. osób.