Wcześniej rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, w rozmowie z CNN stwierdził, że Rosja może użyć broni atomowej w związku z wojną na Ukrainie jeśli zagrożona będzie egzystencja Federacji Rosyjskiej.

Na pytanie o kwestię ewentualnego użycia broni atomowej przez Rosję, Polianski odpowiedział, że Moskwa może zdecydować się na taki krok "jeśli Rosja zostanie sprowokowana przez NATO, jeśli zostanie zaatakowana przez NATO". - Czemu nie, jesteśmy mocarstwem atomowym - stwierdził.

Czytaj więcej

Kreml: Wejście misji pokojowej NATO na Ukrainę to lekkomyślna decyzja

- Kiedy ma się do czynienia z mocarstwem atomowym, oczywiście, należy uwzględniać w swoich kalkulacjach możliwe efekty swojego zachowania - dodał podkreślając, że "nie jest właściwe grozić Rosji i próbować mieszać się" w jej sprawy.

Od początku mówiliśmy, że nasza armia nie jest zagrożeniem dla ludności cywilnej

Dmitrij Polianski, zastępca ambasadora Federacji Rosyjskiej przy ONZ

Polianski mówił też, że jego zdaniem "Rosja nie popełnia zbrodni wojennych na Ukrainie". - Oczywiście nie mnie to oceniać. Nie ma mnie tam. Ale was też tam nie ma. Oglądacie nagrania, oglądacie wiele nagrań, które uważane są za fałszywki. Wierzycie w jedno, ja wierzę w coś innego - przekonywał.

- Od początku mówiliśmy, że nasza armia nie jest zagrożeniem dla ludności cywilnej - dodał.

Według szacunków ONZ na Ukrainie, w wyniku działań wojennych, zginęło co najmniej 1 000 cywilów. Władze ukraińskie podają, że tylko w oblężonym i nieustannie atakowanym przez Rosjan Mariupolu zginęło co najmniej 3 000 cywilów. Prokuratura generalna Ukrainy informuje z kolei, że w wyniku działań wojennych na Ukrainie zginęło 121 dzieci.