Reklama

Haszczyński: Psychologia polsko-niemiecka

Tego samego dnia prezydent Putin przyjechał do stolicy Austrii, a prezydent Niemiec do Warszawy. Ta pierwsza wizyta to zły znak dla przyszłości UE. Pozbawiona wrażliwości prorosyjskość starej Europy, nawet ubrana w wiedeńskie szaty, jest zagrożeniem dla Wspólnoty.
Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier w rozmowie z weteranem Powstania Warszawskiego

Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier w rozmowie z weteranem Powstania Warszawskiego

Foto: AFP

Pozytywnym znakiem dla przyszłości UE może być natomiast wizyta prezydenta Steinmeiera. Współpraca między naszymi krajami wpływa stabilizująco na sytuację w całej Unii. Musi być jednak partnerska i szczera, a to zależy nie tylko od uświadomienia sobie wspólnoty interesów, ale też od spraw odległych od pragmatyki – nastawienia polityków, ekspertów czy publicystów.

W kwestiach pragmatycznych wszystko jest jasne: Polska i Niemcy są niezwykle mocno ze sobą związane. Wymiana handlowa wynosi ponad 110 mld euro, to jest aż 60 proc. obrotów Niemiec z ich najważniejszym partnerem – Chinami. Jeśli do Polski doda się jeszcze Czechy i Węgry, to wymiana wzrasta do 250 mld. Z tą trójką krajów wyszehradzkich, które nie należą do strefy euro, nikt nie może się dla Niemiec pod względem gospodarczym równać. To w znacznym stopniu wyjaśnia, dlaczego Berlin jest – co cieszy Warszawę – przeciwko dzieleniu UE na tę lepszą, należącą do eurozony część, i tę spoza niej.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama