Podobnie jest z sobotnią konwencją Platformy Obywatelskiej. To miejsce ją zdefiniowało: sportowa sala w Płońsku, 20-tysięcznej miejscowości na Mazowszu. Donald Tusk w swoim przemówieniu postawił na zwrot ku mniejszym miejscowościom i ich wyborcom, zarówno jeśli chodzi o znaczenie Unii Europejskiej jak i rozwiązywanie cywilizacyjnych problemów czy zaspokajanie potrzeb. Dla Platformy to rzeczywiście deklaracja nowego etapu. Ale cały czas powstaje pytanie, na ile partia Donalda Tuska będzie w tym zwrocie konsekwentna.

Tusk po dwóch miesiącach po powrocie chce nadać swojej partii nowy kierunek. I ten jest jednoznaczny: Trzeba wyjść z bańki warszawskich studiów telewizyjnych, Twittera i kawiarnianych stolików, by wygrać wybory. To jedno z ostrzeżeń, które Tusk kierował pod adresem ludzi PO i całego środowiska. Drugie to ostrzeżenie dotyczące odpowiedzialności za słowa i działania. Zarówno jeśli chodzi o sytuacje na granicy (to jasne nawiązanie do Franciszka Sterczewskiego) czy “piłowanie” katolików. “Nowa” Platforma ma być bardziej odpowiedzialna za słowa, zdyscyplinowana, bardziej czuła, stawiająca na kontakt z ludźmi w miejscowościach takich jak Płońsk. - Naszym przeciwnikiem nie są instytucje, nie jest wojsko czy policja, tylko zła władza, która psuje te instytucje, która niszczy te służby- podkreślił Tusk, który też ostrzegał, że nie pozwoli marnować energii, która powstała po jego powrocie. Pokazać nowe podejście miały też akcenty dotyczące rozwoju całego kraju, równości w dostępie do kultury, ochrony zdrowia i nie tylko. Motywy dotyczące wychodzenia z bańki pojawiały się zresztą częściej. - Musimy oderwać się od Twittera i rozmawiać z ludźmi! - mówił w swoim przemówieniu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. PO ewidentnie przynajmniej zidentyfikowała jeden z problemów, który rzeczywiście ma. O tym, jak politycy biorą Twitter za prawdziwe życie pisałem zresztą niedawno w Plus Minus.

Czytaj więcej

Instapolityka. Matriks pełen emocji

Tak jak pisała “Rzeczpospolita”, PO akcentowała w trakcie konwencji, że do partii przystępowali w czasie ostatnich tygodni nowi ludzie. W trakcie spotkania przemawiała m.in. burmistrz Białogardu (woj. zachodniopomorskie) Emilia Bury, która jak sama przyznała niedawno wstąpiła do Platformy.

To była warstwa skierowana bardziej do wewnątrz. Do “zewnątrz” Tusk akcentował kwestie unijne oraz wysokich cen. Samo jego przemówienie zaczęło się zresztą od opowieści o chlebie (chlebem i sola powitał Tuska burmistrz Płońska Andrzeja Pietrasika). Politycznie w najbliższych godzinach i dniach ma zagrać propozycja Tuska, do wspólnie z PiS wpisać do Konstytucji to, żeby z UE można było wyjść tylko większością ⅔. To ma być test na intencje Kaczyńskiego - tak to Tusk przedstawił. Podobny pomysł - wpisania członkostwa UE do Konstytucji - proponowało już wiele miesięcy temu PSL

Na pewno Platforma wychodząca z medialno-twitterowej bańki czy robiąca zwrot ku mniejszym miejscowościom jest groźniejsza dla PiS od Platformy, która kojarzy się z biegamy przy granicy czy “piłowaniem” katolików. Z tego punktu widzenia zwrot Tuska ku Polsce poza dużymi miastami, z wrażliwością ich mieszkańców i wyzwaniami przed nimi stojącymi nie tylko ma polityczny sens, ale jest wręcz niezbędny, jeśli PO chce wyjść z bańki poparcia 25-26 proc. Pytanie tylko na ile Tusk i jego partia będą konsekwentni zarówno w nowej własnej “etyce odpowiedzialności” za słowa i czyny, jak i przekonywaniem wyborców spoza swojego rdzeniowego elektoratu. Bo do tego trzeba czegoś znacznie więcej, niż tylko gestów w trakcie przemówień. Nawet tych wygłoszonych w sali gimnastycznej w Płońsku. Inaczej z tej mąki zbyt wiele chleba nie będzie.