To już doprawdy najmniej ważna sprawa, że po raz kolejny dała o sobie znać nasza prowincjonalna mania zerkania na potężniejszych. Zdjęcia prezydenta Andrzeja Dudy rozmawiającego z Donaldem Trumpem nagle stały się dowodem na to, że obecnie rządzący prowadzą słuszną politykę międzynarodową (dla uczciwości trzeba przyznać, że i dla przeciwników „dobrej zmiany” fakt, iż Duda jeszcze nie był w Białym Domu, ma być dowodem na to, że PiS prowadzi złą politykę). Ale mniejsza o prowincjonalizm. Znacznie większym problemem jest patrzenie na świat przez pryzmat bieżących sympatii politycznych. Stąd amerykański prezydent to samo dobro, ponieważ nas chwali, a złem wcielonym jest Angela Merkel, która krytykuje Polskę w sprawie praworządności i jeszcze zezwala na budowę kolejnej nitki gazociągu z Rosji.