Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłem tę barwną postać, nim zajęła się polityką, na jakiejś konferencji na UKSW, na dyskusji o Unii Europejskiej, którą bodaj ja moderowałem a ona była uczestniczką. Zapamiętałem ją wówczas jako dobrze przygotowanego mówcę, ale przede wszystkim osobę niezwykle kompetentną. Gdy potem trafiła do Sejmu przecierałem oczy ze zdumienia. To była zupełnie inna osoba.
Bo poseł Pawłowicz padła ofiarą polityki. Szybko zorientowała się, że rozpoznawalność w polityce daje wyrazistość i radykalizm w poglądach. I doprowadziła to do perfekcji. Choć wydawała się osobą kulturalną, wykształconą a nawet łagodną, w polityce stała się znakiem rozpoznawczym dla chamstwa i tępej brutalności. Ale ten mechanizm ją samą zniszczył.