Jeśli coś może nastawić wyborców przeciw PiS, tak by w jesiennych wyborach parlamentarnych odebrali mu władzę, to właśnie działania tej partii, a nie opozycji.
W mijającym roku partia rządząca pokazała gębę, za którą może słono zapłacić przy urnach. Trzy lata temu drużyna Andrzeja Dudy i Beaty Szydło wygrała wybory, rozbudzając aspiracje i nadzieje Polaków na lepszą, bardziej uczciwą i profesjonalną politykę po ośmiu latach rządów koalicji PO–PSL. Tymczasem oburzenie wysokimi nagrodami, jakie przyznawał sobie rząd Szydło, ogromne zarobki radnych PiS w spółkach Skarbu Państwa, wreszcie afera KNF, zakończona aresztowaniem byłego szefa Komisji, a także rewelacjami dotyczącymi zarobków współpracowników prezesa NBP Adama Glapińskiego, odarły partię Jarosława Kaczyńskiego z nimbu moralnej wyższości. PiS okazał się taką samą partią jak wszystkie inne i będzie tak samo rozliczany przez Polaków z sukcesów i porażek.