Po wełnie z angory i futrach teraz przyszedł czas na kaszmir. Globalną walkę z kaszmirową modą PETA rozpoczęła już przed rokiem, gdy na stronie organizacji pojawiły się nagrania z hodowli kóz kaszmirskich w Chinach i Mongolii, skąd pochodzi 90 proc. światowej produkcji tej wełny. Sceny z brutalnego ogołacania zwierząt z ich cennej wełny PETA wzmocniła dodatkowym ekologicznym przekazem- zwracając uwagę, że rosnące stada żarłocznych kóz ogałacają z kolei górskie łąki.

Czytaj także: PETA inwestuje w legendarne jeansy. Dla zwierząt

Kres moherowych beretów

Kilka miesięcy później organizacja pochwaliła się swoją skutecznością- pod jej naciskiem kilkadziesiąt marek modowych zadeklarowało rezygnację z kaszmirów, na czele z H&M i ASOS (dla których luksusowa wełna nie była nigdy istotnym surowcem).

PETA liczy tu na sukces podobny do tego, który odniosła w walce z moherem i naturalnymi futrami. Moher praktycznie zniknął ze świata mody po tym jak organizacja pokazała wideo z okrutnego traktowania kóz angorskich (podobnie jak teraz kaszmirskich) a 330 firm odzieżowych wycofało się z jego stosowania.

Nieco dłużej zabrała aktywistom z PETA prowadzona przez ponad 30 lat walka z naturalnymi futrami, do której włączyły się pozujące nago (lepiej niż w futrze) celebrytki. Ale i ona przyniosła efekty; podczas tegorocznego Fashion Week organizacja ogłosiła, że kończy walkę z futrami, bo udało jej się osiągnąć cel- praktycznie wszyscy znani projektanci zrezygnowali z futer.

Biznes kaszmirowy jest znacznie mniejszy niż futrzarski, więc może być łatwiejszym celem. Według ostatnich danych amerykańskiej firmy Grand View Research (GVR), w 2018 r globalny rynek odzieży z kaszmiru był wart 2,7 mld dolarów (połowa tej wartości przypadała na swetry i płaszcze) i miał dobre perspektywy rozwoju. Jego tempo wzrostu GVR szacowała w najbliższych pięciu latach na średnio prawie 4 proc. rocznie podkreślając rosnącą popularność delikatnej, mięciutkiej i lekkiej wełny z himalajskich kóz. Chociaż to Europa – na czele z Niemcami i Wielką Brytanią - jest głównym rynkiem kaszmirowego luksusu (38 proc. globalnej sprzedaży w 2018 r.) i pozostanie nim w najbliższych latach najszybszy wzrost sprzedaży prognozowany był w Ameryce Północnej.

Kozy czy konkurencja

Swoje prognozy GVR opublikowała kilka miesięcy po rozpoczęciu kampanii PETA, która może je radykalnie zmienić, jeśli antykaszmirowa kampania zdobędzie szerszy zasięg i wpłynie np. na takie marki jak Burberry czy Uniqlo. Organizacja nie ustaje w walce o dobro kaszmirskich kóz.

Autopromocja
RADAR.RP.PL

Przemysł obronny, kontrakty, przetargi, analizy, komentarze

CZYTAJ WIĘCEJ

W tym tygodniu jej akcja objęła też Polskę, gdyż niemieccy aktywiści PETA Deutschland zorganizowali za Odrą i u nas protesty przeciw stosowaniu w kaszmiru w modzie. Co ciekawe, nie protestowali przed niemieckimi sieciami jak choćby Peek&Cloppenburg albo Tchibo, które zarówno w sklepach stacjonarnych jak też internetowych mają bogatą ofertę swetrów, bluzek i szalików z luksusowej wełny. Na cel wybrali sobie... polską sieć Reserved, gdzie kaszmiru było jak na lekarstwo a ostatnio wcale.

W przypadku Polski wybór tego cel można to uznać za przemyślany marketingowy ruch (choć nieco dziwny, gdyż nasz kraj nie liczy się na rynku kaszmirowej mody) bo protesty przed mało znaną statystycznemu Polakowi Peek&Cloppenburg nie zwróciłyby niczyjej uwagi. Co innego czołowa krajowa marka odzieżowa.

Internauci komentujący na portalach mediów relacje z kaszmirowych protestów PETA zwracają z kolei ze zdziwieniem uwagę, że także w Niemczech organizowane są one przed sklepami polskiej spółki, która prowadzi aktywną ekspansję za Odrą. – A może chodzi nie o obronę kaszmirskich kóz a niemieckich firm- zastanawia się jeden z internautów - To nic innego niż próba eliminacji konkurencji przez zniszczenie jej wizerunku- dodaje inny.