Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak duża jest skala obecności polskich firm na chińskich platformach.
  • Które sektory polskiego rynku e-commerce najmocniej odczuwają presję cenową ze strony azjatyckich gigantów.
  • Czy nowe regulacje unijne mogą realnie wpłynąć na dominację chińskich marketplace’ów w Europie.

Konkurencja z chińskimi serwisami wchodzi na nowy poziom. Platformy te ostro podbijają rynek głównie niskimi cenami, a 43 proc. polskich sklepów internetowych już odczuwa wzrost presji cenowej ze strony Shein, Temu czy AliExpress. Start zakupów z TikToka może jeszcze ten trend nasilić – wynika z badania platformy logistycznej Fulfilio, które „Rzeczpospolita” poznała jako pierwsza.

Wartość zakupów Polaków na chińskich platformach szacowana jest już nawet na kilkanaście miliardów złotych w skali roku.

Foto: JLL

Polskie e-sklepy pod presją Temu, Shein i AliExpress

Chińskie platformy coraz mocniej rozpychają się na rynku e-commerce, a polskie sklepy internetowe odczuwają skutki tej konkurencji. W efekcie polskie firmy nie chcą walczyć wyłącznie ceną: część z nich skraca dostawy, wzmacnia markę i rozwija własny sklep internetowy.

Czytaj więcej

Polscy przedsiębiorcy apelują o koniec sporu z Ukrainą. „Zniszczy kapitał zaufania”

– Chińskie platformy ustawiły dla wielu kategorii bardzo trudny punkt odniesienia: szeroki wybór, niską cenę i dużą intensywność promocji. Polskie sklepy nie mogą jednak odpowiadać wyłącznie wojną cenową, bo dla wielu z nich oznaczałoby to szybkie zmniejszenie marży – mówi Arkadiusz Filipowski, prezes zarządu Fulfilio. – Kolejnym elementem tej zmiany jest wejście TikTok Shop do Polski, które może jeszcze mocniej przesunąć część zakupów w stronę platform, treści i sprzedaży impulsowej. Dla e-sklepów to jednocześnie dodatkowa presja konkurencyjna i nowa możliwość dotarcia do klientów, szczególnie w kategoriach, w których decyzję zakupową budują rekomendacje, wideo i społeczność – dodaje.

Firma Shein podała niedawno, że po roku od otwarcia swojej platformy dla polskich e-sklepów już 330 sprzedawców zdecydowało się na współpracę. AliExpress jeszcze w 2025 r. poinformuje z kolei, że już ponad 1 tys. polskich firm sprzedaje w Europie za jego pośrednictwem swoje produkty i ich liczba szybko się zwiększa.

Części do aut i kosmetyki

Z raportu Fulfilio wynika, że 43 proc. firm e-commerce obserwuje wzrost presji cenowej ze strony chińskich platform, 29 proc. nie widzi takiego zjawiska. Zdaniem 27 proc. widać je, ale  nie dotyczy ono ich branży. Najsilniej, bo aż w 83 proc. presję cenową ze strony chińskich platform odczuwają firmy z kategorii części samochodowych i handlu autami. Widzi ją także 57 proc. sprzedawców kosmetyków oraz 53 proc. firm w branży mody.

– Dla polskich firm współpraca z chińskimi marketplace’ami przestaje być egzotycznym kierunkiem, a staje się realną alternatywą wobec największych platform krajowych, głównie dzięki szerokiemu zasięgowi i niskim barierom wejścia. Znaczenie tych podmiotów może dodatkowo wzrosnąć wraz z rozwojem kanałów takich jak TikTok Shop, łączących marketing i sprzedaż – mówi Sebastian Błaszkiewicz, doradca Univio. – Rynek e-commerce w Polsce kształtują dziś dwie przeciwstawne siły: dynamiczna ekspansja chińskich platform oraz rosnąca aktywność regulacyjna UE i większa świadomość konsumentów w zakresie jakości, bezpieczeństwa i uczciwej konkurencji. Kierunek zmian nie jest więc jednoznaczny, a tempo dalszego wzrostu będzie zależeć od tego, która z tych tendencji okaże się silniejsza – dodaje.

Z drugiej strony firmy, które już sprzedają albo rozważają sprzedaż na chińskich platformach, widzą w nich przede wszystkim kanał dodatkowego ruchu i testowania popytu. 31 proc. wskazuje na możliwość pozyskania nowej bazy klientów, po 30 proc. na sprzedaż nadwyżek i końcówek serii oraz testowanie nowych rynków niskim kosztem, a 29 proc. na wzrost sprzedaży przy ograniczonych inwestycjach w marketing własny.

Wpływ chińskich platform na polski rynek e-commerce będzie prawdopodobnie nadal rósł. Widać to nie tylko po rosnącej popularności zakupów konsumenckich, ale także po tym, że coraz więcej polskich sklepów traktuje te platformy jako kanał sprzedaży i źródło klientów. Wyniki badania pokazują, że jest to już istotny element strategii części branży – mówi Agnieszka Kisielewska, koordynatorka e-Izby ds. ceł, partner, szef praktyki akcyzy i ceł w Halcyon.tax.

Unia szykuje odpowiedź, ale chińskie platformy już zmieniają zasady gry 

Handlowcy od lat walczyli z falą tanich zakupów z Chin, trafiających do Europy głównie jako przesyłki listowne. Według Komisji Europejskiej tylko w 2024 r. do Europy docierało dziennie ok. 12 mln paczek o wartości poniżej 150 euro, czyli zwolnionych z ceł. To dwa razy więcej niż w 2023 r., a według Brukseli wartość ok. 65 proc. paczek jest specjalnie zaniżana, by to kryterium spełnić. Dodatkowo chińscy sprzedawcy korzystają z całego systemu dopłat, ulg czy preferencji od władz, co pozwala im obniżyć koszty. Choćby wysłanie takiej samej przesyłki z Polski do Chin jest znacznie droższe niż w przypadku tej podróżującej w odwrotnym kierunku.

– Chińskie platformy od lat budują pozycję na europejskim rynku, a Shein poszedł o krok dalej: zainwestował w duży magazyn w okolicach Wrocławia. To nie jest przypadkowy ruch, to świadoma strategia obejścia wszelkich przyszłych barier regulacyjnych jeszcze zanim wejdą w życie – mówi Paweł Zakielarz, prezes Global24. – Europejskie i polskie sklepy mają dziś szansę zbudować trwałą przewagę konkurencyjną tam, gdzie chińskie platformy są strukturalnie słabe: w jakości obsługi posprzedażowej, szybkości zwrotów i zaufaniu lokalnych konsumentów – dodaje.

– Wpływ chińskich platform na polski e-commerce będzie rósł, bo to nie jest już tylko konkurencja ceną. To konkurencja całym modelem: skalą, logistyką, marketingiem i zdolnością do kształtowania oczekiwań klientów. Nowe unijne opłaty mogą ograniczyć część przewagi najtańszych przesyłek, ale nie zatrzymają trendu. Szczególnie że część sprzedaży może być obsługiwana przez magazyny europejskie, a wtedy problem nie znika – tylko przesuwa się głębiej w łańcuch dostaw – podsumowuje Marcin Stypuła, CEO i założyciel agencji marketingu internetowego Semcore.

Handlowcy liczą na zmianę, od 1 lipca wchodzi opłata 3 euro do przesyłki spoza UE, dotąd wszystkie do 150 euro były zwolnione z opłat celnych. Na podobny krok już w 2025 r. zdecydowali się Amerykanie, znosząc zwolnienia celne na paczki z Chin.