O 5,3 proc. podrożały w ujęciu rok do roku produkty i usługi zakupione przez hipotetyczną czteroosobową rodzinę we wrześniu. W porównaniu z sierpniem bieżącego roku wzrost jest symboliczny: zaledwie o 0,2 proc. Koszt podstawowego koszyka zakupów wyniósł we wrześniu 1250,39 zł – wynika z szacunków „Rzeczpospolitej".

Eksperci zapowiadają, że będzie coraz drożej. Nie ma powodu, aby było inaczej. Rosną wynagrodzenia, koszty energii oraz innych surowców. Odczujemy również solidne zwyżki cen w dziedzinach, w których brakuje specjalistów. Mowa tu np. o usługach lekarskich. Zresztą ten wzrost już wyraźnie widać. Z naszych szacunków wynika, że wizyta u lekarza specjalisty w tym roku we wrześniu kosztowała średnio 115 zł, podczas gdy rok wcześniej 105 zł.

Najtańsze Podlasie

Widać duże różnice w cenach w poszczególnych regionach Polski. Najtaniej zakupy zrobi rodzina mieszkająca w woj. podlaskim. Na szacowany przez nas koszyk wyda około 1197 zł, czyli o ponad 114 zł mniej niż rodzina z woj. dolnośląskiego. Osoby zamieszkałe w woj. mazowieckim na zakupy wydadzą natomiast 1244 zł.

Czytaj także: Idzie kryzys. Polacy mniej wydają

Jeśli porównamy ceny rok do roku, to zobaczymy, że najbardziej wzrosły one w województwach warmińsko- -mazurskim i podkarpackim, a najsłabiej w pomorskim i opolskim. Z kolei w woj. mazowieckim w porównaniu z zeszłym rokiem poszły w górę o 4,8 proc.

Jak liczyć inflację

W ostatnim czasie dużo mówi się na temat tego, czy oficjalny wskaźnik inflacji podawany przez GUS jest zaniżony.

– To ryzykowna i zbyt pochopna teza, biorąc nawet pod uwagę analizę przedstawionego koszyka cen. Kluczowe dla oceny tego, jak w gospodarce zmieniają się ceny, jest to, jakie artykuły i usługi uwzględnimy w koszyku – komentuje Jakub Sawulski, szef zespołu makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Wyjaśnia, iż GUS uwzględnia m.in. to, że od czasu do czasu decydujemy się na jakiś większy zakup – sprzętu elektronicznego albo urządzeń AGD. A ceny tego typu produktów zazwyczaj spadają w czasie, dlatego obniżają wskaźnik inflacji.

– W przedstawionym koszyku (hipotetycznej rodziny, liczonym przez nas – red.) uwzględniono przede wszystkim te artykuły, które nabywamy na co dzień. To, jaki wynik dała taka analiza, jest świetnym przykładem tego, dlaczego indywidualne przekonanie konsumentów o wzroście cen jest zazwyczaj wyższe niż w kompleksowych badaniach GUS – mówi ekspert z Polskiego Instytutu Ekonomicznego.Dodaje, że koszyk pokazuje jednak także inną ważną cechę stopy inflacji publikowanej przez GUS. Pokazuje ona, jak zmieniają się ceny dla „średniego" gospodarstwa domowego.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

– Faktyczna inflacja jest dla każdego gospodarstwa domowego inna – bo przecież rodziny różnią się między sobą strukturą konsumpcji, miejscem zamieszkania, wybieranym sklepem czy liczbą i wiekiem osób należących do tej rodziny – podkreśla Sawulski.

Ziemniaki zaskoczyły

Osoby mniej majętne gros swojego budżetu domowego wydają na żywność. A w ostatnim czasie to właśnie żywność drożała najmocniej.

Wśród produktów i usług, które bierzemy pod uwagę, szacując nasz koszyk, największą dynamikę cen zanotowały ziemniaki, które w tym roku kosztują prawie dwa razy więcej niż w ubiegłym. Z kolei o ponad 73 proc. droższa jest herbata, a cebula podrożała z 2,5 zł za kilogram do 3,61 zł. Znacznie wzrosły także ceny cukru, pieczywa oraz wędlin. Można też znaleźć produkty spożywcze, które potaniały, ale jest ich niewiele. W tym gronie są na przykład masło i margaryna.

Największy koszt w szacowanym przez nas koszyku cen hipotetycznej rodziny stanowi paliwo. Założyliśmy, że rodzina zużywa miesięcznie średnio 20 litrów benzyny – we wrześniu 2019 r. wydała na ten cel 100,2 zł, czyli o 2,4 zł mniej niż w 2018 r. Znacznym kosztem jest także opłata za ciepłą wodę. Przy założeniu, że miesięczne jej zużycie wynosi 4 metry sześcienne – rodzina płaci 90 zł. Z kolei prawie 54 zł miesięcznie kosztuje ją opłata za wywóz śmieci. Warto odnotować, że to aż o 27 proc. więcej niż rok temu.

Drożeją, choć wolniej, również usługi kulturalno-rozrywkowe. Wyście do kina to koszt ponad 80 zł za same bilety. Wydatek ten jest o 1 proc. wyższy niż w 2018 r. Z kolei strzyżenie włosów męskich to koszt ponad 21 zł, o prawie 2 zł więcej niż we wrześniu 2018 r. Prawie o 8 proc. wzrosła średnia cena gazet regionalnych – obecnie przeciętnie trzeba za nie zapłacić 2,86 zł. Podrożały także bilety jednorazowe.

Sonia Buchholtz ekspertka ekonomiczna Konfederacji Lewiatan

Trudno mówić o „przeciętnej" polskiej rodzinie – koszyk pary emerytów będzie istotnie różny od koszyka rodziny z małymi dziećmi czy singla. Podobnie co innego konsumują osoby majętne, co innego – ubogie. To w dużym stopniu powód, dla którego konsumenci mają wrażenie, że inflacja podawana przez GUS jest niemiarodajna. W ostatnim półroczu najbardziej inflacja dotknęła gospodarstw, w których znaczną część stanowi żywność – a więc tych uboższych.

Rozbudzone aspiracje konsumpcyjne

Polska gospodarka już stosunkowo długo utrzymuje wysoką dynamikę, ale w dużej mierze to zasługa konsumpcji prywatnej, napędzanej transferami socjalnymi. – Dopóki nie zwiększymy tempa i udziału inwestycji w PKB, dopóty nie będziemy w stanie unowocześnić polskiej gospodarki i przejść do konkurowania na światowym rynku za sprawą coraz powszechniejszej innowacyjności i wyższej wartości dodanej, a nie tak jak dotychczas poprzez niskie koszty pracy – podkreśla Leszek Juchniewicz, główny ekonomista Pracodawców RP. Dodaje, że koszty pracy niebawem zaczną szybciej wzrastać, co w konsekwencji może oznaczać utratę tych rynków zbytu, dla których niski koszt pracy był istotny. – Sprawy niestety mogą się tak potoczyć, że rozbudzone aspiracje konsumpcyjne staną się czynnikiem naszej gospodarczej autodestrukcji – przestrzega. Pojawiają się zresztą pytania, czy wspomniany już efekt transferów socjalnych nie zaczyna słabnąć. Kilka dni temu Komisja Europejska obcięła prognozy wzrostu PKB dla Polski. Dynamika ma wynieść w tym roku 4,1 proc., a w kolejnym 3,3 proc. Poprzednie szacunki zakładały, że będzie to odpowiednio 4,4 proc. oraz 3,6 proc. Powodem obniżki jest – według Komisji Europejskiej – właśnie słabnąca konsumpcja prywatna. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii widzi sprawy w jasnych barwach i nie przewiduje spadku konsumpcji. Potwierdza natomiast, że najbardziej prawdopodobne pozostaje utrzymanie w tym roku tempa wzrostu PKB powyżej 4 proc. w ujęciu rok do roku. Przypomina, że Bank Światowy również szacuje tegoroczny wzrost na ponad 4 proc. (dokładnie na 4,3 proc.). Ministerstwo przekonuje, że dobra dynamika PKB jest nie tylko efektem dobrej konsumpcji prywatnej, ale również inwestycji.