To oznacza, że tak naprawdę umowa ma szansę zostać podpisana jeszcze w tym roku. TTIP- jak wyliczono da impuls gospodarkom USA i UE, a jego wartość jest szacowana na 100 mld dol. dla każdej ze stron. Na czasie bardzo zależy stronie amerykańskiej, która w sytuacji wielkiej niewiadomej, jaką jest wynik wyborów prezydenckich, chce aby umowę jeszcze w styczniu 2017 podpisał wielki zwolennik TTIP, Barack Obama. A w styczniu 2017 właśnie skończy się jego kadencja. Nowy prezydent może mieć inne priorytety i jest groźba, że umowa się przeleży.

Jak ujawnił niemiecki portal Correctiv negocjacje TTIP nabrały tempa od połowy października 2015, kiedy na stole znalazły się już konkretne propozycje dotyczące cięcia taryf.

12. runda negocjacji zakończyła się w piątek, 26 lutego. — Mamy już propozycję tekstu umowy dotyczącej ogromnej większości zagadnień. I doszliśmy także do najdrobniejszych jej szczegółów — mówił w ostatni piątek w Brukseli Dan Mullaney, szef amerykańskiego zespołu negocjacyjnego. Nie ukrywał, że teraz obydwie strony dążą, by rozbieżności maksymalnie się zmniejszyły. Podobnego zdania jest Ignacio Garcia Barcero unijny negocjator TTIP. — Musimy negocjować w odpowiednim tempie i doprowadzić do finalizacji umowy — mówił Garcia Barcero na konferencji prasowej 26 lutego.

Strony wymieniły już między sobą dokumenty, w których zawarte są propozycje obniżenia ceł na 97 proc. wymiany handlowej. Tyle, że cła i inne obciążenia taryfowe, to nie wszystko, co ma przestać ograniczać wymianę handlową między USA i UE. Porozumienie ma dotyczyć również wszelkich zasad i regulacji związanych z handlem. Przedmiotem negocjacji z ostatniej rundy były kosmetyki, motoryzacja, wyroby inżynieryjne, IT, sprzęt medyczny, pestycydy, farmaceutyki i tekstylia. Wiadomo już, że po obydwóch stronach Atlantyku będą obowiązywały takie same normy bezpieczeństwa w motoryzacji oraz produkcji farmaceutyków. Do uzgodnienia pozostały jeszcze przepisy dotyczące zamówień publicznych i ten temat zostanie podjęty 29 lutego. Planowane są jeszcze dwie rundy — w maju i lipcu.

Pierwszy tydzień marca wyznaczono, jako czas na spotkania negocjatorów ze stowarzyszeniami reprezentującymi różne branże, oraz grupami lobbystów. Na przykład unijne firmy tekstylne chcą doprowadzić do tego, by miały np. równe szanse w konkurowaniu na dostawy mundurów dla amerykańskiej armii. Dotychczas było to niemożliwe, bo w USA obowiązywała zasada, że jedynymi towarami, jakie amerykańskie wojsko mogło kupować u nie-amerykańskich dostawców, to świeże przetwory mleczne.

Negocjatorzy będą musieli się także zapoznać z deklaracją podpisaną przez niemal 300 najróżniejszych grup lobbingowych, aby w umowie nie znalazł się zapis pozwalający firmom na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej rządów, jeśli uznają, że ich interesy zostaną zagrożone. Zdaniem lobbystów w ten sposób niemożliwe będzie ustanowienie przez poszczególne rządy zasad ochrony środowiska i ochrony zdrowia.