Reklama

#RZECZoBIZNESIE: Filip Pazderski: Polacy nie są donosicielami

To utrudnia wykrywanie we wczesnych stadiach korupcję i różnego rodzaju nieprawidłowości – mówi Filip Pazderski, Instytut Spraw Publicznych.

Aktualizacja: 26.01.2017 14:05 Publikacja: 26.01.2017 13:50

#RZECZoBIZNESIE: Filip Pazderski: Polacy nie są donosicielami

Foto: tv.rp.pl

 

Z Indeksu Korupcji opublikowanego przez Transparency International wynika, że w Polsce obserwujemy bardzo niską społeczną akceptację dla zgłaszania przypadków korupcji. Nie chcemy donosić, czy mamy pobłażliwy stosunek do korupcji?

- To jest zakorzenione w naszych kulturowych wyobrażeniach mówiących o tym, że jeżeli ktoś podaje informacje dalej, to jest donosicielem. To utrudnia wykrywanie we wczesnych stadiach różnego rodzaju nieprawidłowości – tłumaczył Pazderski.

Gość przyznał, że sytuacja w Polsce się powoli poprawia. - W przeciągu ostatnich lat Polska zostawiła w tyle kraje regionu, które były przed nią w indeksie, np. Słowację – mówił.

Reklama
Reklama

Ekspert wyjaśnił, że jest to efekt różnego rodzaju zmian, które następują. - Nie tylko wzrostu świadomości w instytucjach publicznych i biznesie, ale też poprawiającego się funkcjonowania mechanizmów, które mamy – ocenił.

W indeksie mamy 62 punkty. - Do ideału nam daleko, bo można osiągnąć 100 pkt. - zaznaczył Pazderski.

Wyjaśnił, że przejrzystość postępowań (system przetargów, zamówień publicznych) jest to jeden z mechanizmów służących ograniczeniu, przynajmniej podejrzeń, wystąpienia korupcji.

- Indeks Transparency International pokazuje, że większy poziom korupcji idzie w parze z mniejszą równością społeczną – mówił Pazderski. - W krajach, gdzie z mniejszymi nierównościami jest lepiej, również poziom korupcji jest mniejszy – dodał.

Przyznał, że od liderów rankingu można zaczerpnąć zespół rozwiązań i mechanizmów, które po części mamy już wprowadzone.

- Przedstawiciele instytucji publicznych czy biznesmeni powinni wiedzieć, że wszelkie naruszenie, nawet drobne, zasad związanych z przejrzystością będzie oznaczało dla nich koniec możliwości działania w sferze publicznej. Z tym u nas tak do końca nie jest – ocenił gość.

Reklama
Reklama

- Dobrym rozwiązaniem jest również zasada „drzwi obrotowych”, która służy rozdzieleniu aktywności w sferze publicznej od działania w biznesie. Chodzi o to, żeby był okres przejściowy, gdzie osoba, która była politykiem nie mogła przejść do biznesu, z którym miała do czynienia będąc publicznym funkcjonariuszem – dodał Pazderski.

Gospodarka
Donald Trump jednak nie nałoży na kraje UE karnych ceł za obronę Grenlandii
Gospodarka
Europarlament wysłał umowę z Mercosurem do TSUE. Dwa lata czekania
Gospodarka
Polska 2026+. Nowy raport o wyzwaniach rozwoju w zmieniającym się świecie
Gospodarka
Nowe zagrożenia gospodarcze na mapie Europy. Globalizacja w gorzkim wydaniu
Gospodarka
Chiny i USA uderzają w niemiecki eksport
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama