Podczas europejskiej sesji trudno było oczekiwać większych emocji, bo inwestorzy wyczekiwali pierwszego w karierze wystąpienia nowego przewodniczącego Fedu. Oczekiwania co do najbliższych decyzji odnośnie do stóp procentowych w USA w ostatnim czasie zmieniały się znacząco, a zatem zastygnięcie indeksów na kilkanaście godzin nie dziwi. Krajowy rynek w pierwszej części sesji tkwił w marazmie, ale po południu nieco się ożywił. Głównym indeksom udało się wyjść ponad maksima z wtorku i zakończyć sesję zwyżkami. WIG20 Total Return zyskał 0,72 proc., natomiast WIG urósł o 0,55 proc. Dla obu oznaczało to najwyższe zamknięcie w historii, aczkolwiek nieco poniżej maksimów z poniedziałku. Wówczas popyt mocno ruszył do zakupów, ale ostatecznie na finiszu indeksy świeciły na czerwono. Podstawowym zadaniem popytu jest zatem teraz wymazanie tego niedobrego wrażenia i wyjście ponad szczyty intraday z pierwszego dnia tygodnia. Warto jednak odnotować wzmożone w ostatnich dniach obroty, co w połączeniu z opisanym wyżej zachowaniem indeksów raczej nie przemawia na korzyść byków.

W pierwszej linii spółek w środę liderem był Tauron, który zyskał na koniec sesji 2,6 proc. Z ponad 2-proc. umocnieniem finiszowały także Żabka Group i KGHM. Banki wypadły w kratkę – Erste i Pekao rosły po ponad 1 proc., ale mBank finiszował na czerwono. Najsłabsze było jednak Modivo z 1-proc. przeceną. Środa była kolejnym dniem umocnienia obligacji skarbowych. Rentowności papierów dziesięcioletnich osunęły się w rejon 5,4-5,45 proc., tj. najniższe poziomy od kwietniowego dołka. Ruch w ostatnich dniach był bardzo dynamiczny i można go wiązać ze spadającymi cenami ropy naftowej.