Wczorajsza sesja na warszawskiej giełdzie przyniosła niewielką realizację ostatnich zysków. WIG20 stracił 0,35 proc. jednak z pewnością nie jest to jeszcze powód do niepokoju. Indeks największych spółek wciąż bowiem jest blisko kolejnej psychologicznej bariery 2600 pkt. Czy w piątek podejmie się próby jej ataku i jak ewentualnie ta próba się skończy? A może czeka nas kontynuacja wczorajszego ruchu?

Początek dnia pozwala wierzyć w optymistyczny scenariusz. W pierwszych minutach handlu indeks największych firm zyskiwał niecałe 0,2 proc. i pozostaje mieć nadzieje, że jest to tylko preludium do dalszych wydarzeń giełdowych.

Zadyszkę złapali inwestorzy w Stanach Zjednoczonych. Zarówno indeks Dow Jones Industrial, jak również S&P 500 zakończył czwartkowe notowania pod kreską. Wydaje się, że i w tym przypadku na razie nie ma jeszcze powodów do paniki. Co prawda wciąż niepewność budzi kwestia podniesienia limitu zadłużenia państwa jednak szybciej czy później ta kwestia powinna zostać rozwiązana.

Kolor zielony zawitał natomiast na rynki azjatyckie. Nikkei225 zyskał 0,2 proc. Nieźle radził sobie też SSE Composite, który tuż przed zamknięciem sesji zyskiwał niecałe 0,4 proc.

Czym inwestorzy będą żyli w piątek? Wydaje się, że kluczowe, szczególnie dla krajowych graczy, mogą okazać się dane dotyczące inflacji oraz produkcji przemysłowej w Polsce. W szerszym spojrzeniu istotna może być natomiast wspomniana już wcześniej kwestia podniesienia limitu zadłużenia w USA.

Informacje te mogą mieć znaczenie także dla rynku walutowego. Na razie oglądamy dalszą słabość dolara, za którego w porannych godzinach trzeba było płacić poniżej 3,40 zł.