Zamiast kontynuacji pozytywnego trendu indeksów z poprzednich tygodni i ataku na nowe szczyty hossy, pojawiła się korekta fundując już czwartą z rzędu spadkową sesję. Na pocieszenie może jedynie dodać, że zasięg tych spadków był dość ograniczony. Tym razem WIG20 finiszował 0,27 proc. pod kreską, a WIG stracił 0,14 proc.

Do pozbywania się akcji zachęciły inwestorów negatywne nastroje panujące na pozostałych europejskich rynkach akcji. Mimo obiecującego początku notowań na większości parkietów Starego Kontynentu dość szybko przewagę zyskali sprzedający. Warto jednak dodać, że negatywnie wyróżniały się rynki z naszego regionu pozostając w ogonie całej europejskiej stawki. Przecena dała się zwłaszcza we znaki inwestorom handlującym w Moskwie i Budapeszcie.

W Warszawie najchętniej pozbywano się największych spółek z indeksu WIG20.

Poniedziałkowe słabsze zachowanie krajowego rynku zawdzięczamy przede wszystkim wyprzedaży walorów banków, które kolejna sesję z rzędu znalazły się w gronie przecenionych spółek. Negatywnie wyróżniło się Pekao tracąc 2,4 proc., najmocniej z całego indeksu. Sprzedający byli też aktywni na papierach PZU i PKN Orlen. Z kolei na drugim biegunie, wśród drożejących papierów, pozytywnie wyróżniły się spółki energetyczne i wydobywcze.

Więcej ochoty do kupowania akcji inwestorzy przejawiali w odniesieniu do małych i średnich spółek. W efekcie prawie co druga firma notowana na szerokim rynku akcji zakończyła notowania na plusie. W tym gronie bezkonkurencyjny był Polimex, drożejąc o ponad 15 proc.

Kilka ostatnich sesji pokazało, że GPW brakuje paliwa do dalszych zwyżek i ataków na kolejne szczyty. Z drugiej strony nastroje wśród inwestorów nie są na tyle pesymistyczne, by za wszelką cenę pozbywać się akcji. Szansą na kontynuację wzrostów w Warszawie może być rozpoczęty sezon publikacji wyników kwartalnych, o ile spółki rzeczywiście pozytywnie zaskoczą.