Reklama
Rozwiń
Reklama

GPW: Lokalne dołki na horyzoncie

Kiepski początek tygodnia sprawił, że WIG20 zbliżył się do minimum z września w okolicy 2210 pkt. Technika znów zaczyna przemawiać na korzyść niedźwiedzi. Jak sytuację oceniają eksperci?

Aktualizacja: 09.10.2018 09:24 Publikacja: 09.10.2018 09:23

GPW: Lokalne dołki na horyzoncie

Foto: Bloomberg

WIG20 zanotował w poniedziałek trzecią spadkową sesję z rzędu. Stracił 1,8 proc. i znalazł się na poziomie 2224 pkt. Dzisiejszy poranek, mimo kiepskiego zakończenia sesji w Tokio (Nikkei225 stracił 1,3 proc.), indeks dużych spółek zaczął od zwyżki o 0,4 proc. Ponad 1 proc. stracił wczoraj także mWIG40 i znalazł się na poziomie 4061 pkt, a sWIG80 wyznaczył nowe minimum bessy - 11 349 pkt. Czego oczekują eksperci?

Piotr Kuczyński, główny analityk DI Xelion

W poniedziałek w USA był Dzień Kolumba i co prawda NYSE i NASDAQ pracowały, ale rynek obligacji był zamknięty. To dawało teoretycznie szanse na odbicie indeksów (bardziej w USA niż w Europie), ale pracował rynek obligacji włoskich, gdzie rentowności rosły dochodząc do poziomu sprzed czterech lat. Włoskie władze nadal odrzucają zastrzeżenie UE w stosunku do projektu budżetu.

To w połączeniu ze spadkiem (po tygodniowej przerwie) indeksu Shanghai Composite o 3,72% (mimo obniżki stopy rezerw obowiązkowych dla banków) pomagało obozowi niedźwiedzi. Indeksy spadały, ale nie były to spadki bardzo duże.

Giełdy zaczęły się uspokajać dopiero w okolicach pobudki w USA, ale przed rozpoczęciem sesji w Stanach na giełdy znowu powrócił pesymizm. Słaby początek sesji w USA zwiększył pesymizm inwestorów – indeksy zakończyły dzień ponad jednoprocentowymi spadkami.

W USA Dzień Kolumba z założenia powinien był sprawić, że aktywność graczy będzie niewielka. Oczywiste było też to, że brak handlu obligacjami może nieco pomagać obozowi byków. I rzeczywiście nieco pomagał.

Reklama
Reklama

Minusem było to, że indeksy w Chinach zanurkowały, a rozmowy sekretarza stanu Michaela Pompeo w Pekinie nie przyniosły żadnych rezultatów. Poza tym Departament Skarbu poinformował, że niepokoi się osłabieniem juana (znowu w poniedziałek mocno stracił).

Wall Street rozpoczęła sesję od kręcenia się indeksu S&P 500 wokół poziomu neutralnego. Po godzinie indeksy ruszyły jednak na południe. I znowu najsłabszy był NASDAQ. Ten indeks tracił już dobrze ponad jeden procent, kiedy w połowie sesji indeks S&P 500 ruszył do góry pociągając za sobą NASDAQ. Udało się zakończyć sesję neutralnie na S&P 500, niedużym wzrostem DJIA (0,15%) i tylko NASDAQ spadł (0,67%) potwierdzając sygnał sprzedaży.

GPW w poniedziałek od początku sesji poszła drogą wskazaną przez Chiny i giełdy europejskie. Indeksy systematycznie spadały. Najmocniej spadały indeksy dużych spółek, przede wszystkim WIG20.

Dopiero w okolicach pobudki w USA, kiedy WIG20 tracił już blisko półtora procent, indeks zaczął się powoli podnosić, ale przed rozpoczęciem sesji w USA niedźwiedzie znowu nacisnęły. Fixing dobił WIG20 obniżając ten indeks o ponad osiem punktów, przez co stracił on 1,77%.

Straciły też indeksy mniejszych spółek – mWIG40 spadł o 1,26% i oddalił się od górnego ograniczenia kanału trendu spadkowego. Po tej sesji pokazały się już na oscylatorach sygnały sprzedaży. Dzisiaj rynek obligacji w USA będzie już działała i to od niego zależy czy uda się wypracować odbicie. Dość spokojne zachowanie Wall Street powinno nieco pomoc europejskim bykom.

Giełda
Kosmiczne spółki – Creotech i Scanway – na wzrostowej ścieżce
Giełda
Dzień bez błysku na GPW. Konsolidacja przy szczytach trwa
Giełda
Pieniądze zmieniają kierunek. Rynki wschodzące wygrywają z Ameryką
Giełda
To już nie przelewki. Kowalski szturmuje giełdę
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama