Od początku notowań indeks największych spółek naszego parkietu był pod presją. Z jednej strony było to związane z odcięciem dywidendy na akcjach PKO BP, ale z drugiej strony również ogólne nastroje panujące na rynku ciężko było uznać za pozytywne. Start z przeceną rzędu 0,5 proc. nie był więc większym zaskoczeniem. Początkowo można było mieć jeszcze nadzieję, że w kolejnych godzinach handlu byki spróbują wyprowadzić jakąś kontrę, ale na nadziejach się jednak tylko skończyło. Im dalej w las, tym problemy naszego rynku się nawarstwiały. Popyt ani myślał budzić się z letargu w którym trwa od kilku dni, a jakby tego było mało otoczenie dostarczało więcej argumentów stronie podażowej. We wtorek bowiem większość europejskich rynków wyraźnie traciła na wartości. Dobrym przykładem jest tutaj niemiecki DAX, który w pewnym momencie sesji tracił ponad 2 proc. Słabo dzień zaczęli również inwestorzy w Stanach Zjednoczonych. Amerykańskie indeksy po godzinie od startu notowań zniżkowały około 0,4 proc.