Kiedy w czerwcu UniCredit sfinalizował sprzedaż 32,8 proc. akcji Pekao (wcześniej zbył także certyfikaty zamienne na 7,3 proc. akcji tego banku), otworzył sobie także drogę do zejścia z GPW.
– Zobowiązania inwestorskie UniCreditu wobec Komisji Nadzoru Finansowego wygasły z chwilą sprzedaży akcji Banku Pekao. Dalsza obecność UniCreditu na GPW jest w tej chwili indywidualną decyzją spółki – potwierdza Jacek Barszczewski, rzecznik KNF.
Włoski gigant finansowy, którego kapitalizacja sięga obecnie 162 mld zł (dla porównania łączna wartość rynkowa krajowych spółek na GPW to 644 mld zł, zagranicznych – 688 mld zł), jest notowany na GPW na zasadzie dual listingu od grudnia 2007 r. Jest to konieczne ze względu na wymogi nadzorcy, który dąży do tego, aby zagraniczni właściciele największych pod względem udziałów rynkowych polskich banków byli notowani na naszej giełdzie (co ma zwiększyć bezpieczeństwo systemu finansowego).
Jednak na razie nie wiadomo, czy rzeczywiście UniCredit planuje wycofanie notowań swoich akcji z GPW. Przedstawiciele banku nie komentują naszych pytań w tej sprawie.
– Skoro zobowiązanie wobec KNF wygasło, to dla UniCreditu nie ma już praktycznych powodów, aby pozostać na GPW – uważa Marcin Materna, dyrektor działu analiz w Millennium DM. Obecność na GPW raczej nie pomogła spółce w ostatniej emisji akcji w lutym. Schodząc z warszawskiej giełdy, oszczędziłaby czas i pieniądze.